Zaplątana w piękno dnia

Zerwane z pól i łąk

Zaplątana w piękno dnia
biegnę poprzez letnie polany
zrywam ostatnie zioła i kwiaty
słucham brzęczenia os

Tam wrotycz rośnie i kwitnie wrzos
ich zapach duszę zniewala
tam dzikie róże czerwienią życia
utkały brzegi bezdroży.

Spoglądam w białe obłoki
wciąż płyną błękitem nieba
znikają razem z ptakami
jak sen, fantazja,kaprys

tuż za przełęczą, za lasem
za rogiem, nieopodal brzóz.
Przytulam drzewa i tańczę
wśród traw pachnących szałwią.

Pochylam się nad motylem
co w mięcie niechcący siadł
Do rąk swych wplatam dobro
z tych pól i upojnych łąk.

Każdy dzień jak piękny dar!
Wdzięczność moja nie zna miar
Matko moja, Boże mój
Dzięki za Twej łaski zdrój .

J.H.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja, Wiersze dla Was i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *