Między jawą a snem, czyli zmyślone a nawet prawdziwe

Między jawą a snem

     W Domu Kultury w Tuchowie odbywała się  impreza,w której uczestniczyłam. Gdy po jej zakończeniu chciałam opuścić to miejsce, nagle pojawiły się niezliczone tłumy ludzi, przez które nie mogłam się przebić.

Nareszcie udało mi się opuścić budynek, ale oto okazało się, że zostałam okradziona.

Nie mam torebki, a na parkingu brakuje mojego samochodu.Stwierdziłam też brak  telefonu komórkowego. Nie mogłam w żaden sposób skontaktować się z rodziną, zwrócić o pomoc.

Nadal przedzierałam się przez okrutny tłum nieznanych mi dziwnych  ludzi. Czasem napotykałam znajome twarze, ale nie mogłam poprosić nikogo o pomoc. Mój głos był niesłyszalny. Ludzie uśmiechali się do mnie, ale udawali, że mnie nie znają.  Czułam się bezradna i zagubiona, obdarta z marzeń, naga, bezsilna.

Nawet pan dyrektor przeszedł obok mnie, ale nie zapytał, czy czegoś nie potrzebuję.

Wszystko się zmieniło, nie jest takie zwyczajne.

Nagle zauważyłam, że przede mną jest woda. Już stałam na platformie promu i nie miałam pojęcia, dokąd płynę.

Chciałam odzyskać telefon, pragnęłam wsiąść do mojego auta,chciałam wrócić do normalności, ale niestety, nie mogłam. Nie wiedziałam, co mnie czeka. Czułam niepewność i lęk. Nie mogłam nawet nawiązać z nikim kontaktu.

………………………..

 

Wy jesteście tylko ze snu! Zaczęłam krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał.

Ze snu! Nie jesteście prawdziwi!

 

Nagle znalazłam się na Rynku w Tarnowie, z którego nie potrafiłam wyjść do miasta. Po prostu ten Rynek był całkiem w innym miejscu.

 

Nie umiałam znaleźć właściwej drogi.

 

Ludzie, których nie znałam tańczyli, śpiewali piosenki .Spacerowały ogromne, dzikie zwierzęta, których nikt się nie bał. Nikt mnie nie zauważał, jakbym nie istniała. Byłam niewidzialna? Moje prośby były niesłyszalne.

Zobaczyłam moją koleżankę z klasy, która w sportowym stroju z uśmiechem przemaszerowała obok mnie bez słowa.Nie miała czasu, albo nie chciała się zatrzymać. Każdy grał jakąś dziwną rolę, ja tam byłam niepotrzebna.

Nie wiedziałam, dokąd pójść. Jak znaleźć moją drogę.

……………………….

 

W pobliżu leżał jakiś stary telefon z klapką a obok telefonu złoty łańcuszek. Podniosłam, może ktoś zgubił?- pomyślałam.  Odniosę do sekretariatu, może się ktoś zgłosi.

Gdy tylko podniosłam telefon,on zadzwonił i w słuchawce usłyszałam:

“Janina, Janina to ty?” -Tak, słucham odpowiedziałam. A w głowie dudni myśl- przecież to nie mój telefon…ale ucieszyłam się, że z kimś wreszcie nawiązałam kontakt i zaraz wszystko opowiem i obudzę się z tego cholernego snu!

“Bardzo dziękuję za wspólny wieczór i piękne wiersze. Pozdrawiam z Bristolu. Też tam byłem”.

Nabrałam dużo powietrza w płuca, żeby wszystko szybko opowiedzieć, co mnie właśnie spotkało, zanim zniknie ten głos, lecz niestety, głos już znikł i ten pan z restauracji, którego sobie wyobrażałam też.

Teraz zostałam sama z tym telefonem i złotym łańcuszkiem. Zaczęłam szukać sekretariatu.

 

Wreszcie zapukałam do drzwi.

 

Wewnątrz było pełno ludzi. Dzień dobry, przed chwilą znalazłam ten oto telefon i złoty łańcuszek. Może to kogoś z państwa?- wyrecytowałam ze strachem, że mnie ktoś posądzi o kradzież.

-To moje rzeczy- odezwała się wysoka szatynka i przechodząc mimochodem obok mnie odebrała rzeczy, które leżały na mojej otwartej dłoni.

Janina, to ty?”– usłyszałam jeszcze w słuchawce, którą już trzymała przy swoim uchu szatynka.

obrazek z internetu. Zmyślone, a nawet prawdziwe.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Felietony i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to Między jawą a snem, czyli zmyślone a nawet prawdziwe

  1. ~Klarka Mrozek pisze:

    och, jaki koszmar 🙁

  2. ~nasumi pisze:

    czyli buszowałaś w sieci :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *