Sierpniowa niedziela pracowita dla rolników . Będzie nowy chleb!

Te załączone obrazki to widok z mojego okna w sierpniową, upalną niedzielę.

Nie wszyscy opalają się nad morzem. Nie wszyscy wypoczywają. Chciałam uchwycić ten moment , pokazać go mojej wnuczce. Niedługo i ten skrawek uprawnej jeszcze ziemi zamieni się w nieużytek, na którym potem wyrośnie las.   Moja babcia pamięta wygląd sierpu. I twierdziła, że nazwa miesiąca sierpień pochodzi od sierpu- bynajmniej nie od kształtu księżyca, ale od narzędzia, którym się kosi zboże.

DSC_0978[2]

Żniwa w mojej pamięci wyglądały zupełnie inaczej. Całe wakacje pracowaliśmy w polu.  Co dzień babcia zachęcała nas do wyjścia do żniw.Tato z dziadkiem kosili, a my- dzieci miałyśmy rozdzielone zadania. Jedna odbierała zboże z pokosu, druga robiła powrósła, trzecia wiązała snopki.

DSC_1066[1]

Wieczorem snopki znosiło się i składało w kopki po dziewięć, a dziesiąty trzeba było złamać i zachocholić. Żeby te kopki nie zmokły w czasie deszczu.

Potem jeszcze należało pozbierać kłosy, które mogły zostać na polu, a nie można ich przecież zmarnować! Zgrabić i gotowe. Nikt nie narzekał, że taki zmęczony. Śmiałyśmy się i żartowałyśmy w czasie pracy. A wieczorem całe nogi i ręce były podrapane od ostrych źdźbeł i chwastów. Ale nikt się nad nami nie rozczulał .

Zboże czekało, aż gospodarz przyjedzie i będzie zwózka- do stodoły.

W Małopolsce bardzo długo nie używano kombajnów, ze względu na ukształtowanie krajobrazu- ciężko taki sprzęt wprowadzać na górki, zwłaszcza, jak uprawne pole jest w bardzo małych kawałkach. Ale czasem wyjedżałam pod Wrocław, gdzie mieszkał mój wujek. Tam po raz pierwszy widziałam kombajny. Ale niedługo i one  może nie będą potrzebne na wioskach? Przecież nikt już prawie nie uprawia ziemi. Za moimi oknami rośnie las….Tylko to poletko. Czy moja wnuczka  zapamięta, że chleb rośnie na polu?

Czy chleb wyrzucany do kosza na śmieci robi dziś na nas jakiekolwiek wrażenie? Chyba nie! Marnujemy jedzenie, bo przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy to, co sami sobie wypracowaliśmy.

Wszystko przypisujemy sobie, człowiekowi.

Moi rodzice szanowali chleb i każdy bochenek znaczyli krzyżem. Na znak, że od Boga wiele zależy. Że to dar Boży, nie tylko ciężka praca ludzka. Wystarczy tylko trochę niepogody…ale skosimy dziś, to nic, że niedziela.

Będzie nowy chleb.


DSC_1068[1]

 

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony, Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Sierpniowa niedziela pracowita dla rolników . Będzie nowy chleb!

  1. ~Marchevka pisze:

    Wczoraj mojemu kuzynowi zabrakło 3-4 godziny do końca żniw – przeszkodziła im nocna ulewa, mam nadzieję, że maksymalnie jutro dokończą zbieranie plonów. A co do wyrzucania jedzenia – wszystko, tylko nie chleb. Chociaż w domu w końcu udało mi się przestawić wszystkich na tryb „lepiej, żeby zabrakło i się dokupi, niż nakupić ponad miarę i wyrzucać”. Sklepy mamy koło domu, żaden problem wyjść po zakupy o każdej porze.
    Pozdrawiam 🙂

    • ~korek115 pisze:

      Właśnie. Po co robić zapasy w dzisiejszych czasach. Zawsze można kupić, w każdej chwili. A jeśli zostaje, mam taki nawyk- zanoszę sąsiadom, wiem, że w gospodarstwie nic się nie zmarnuje, zje pies, albo jakiś inny zwierz. Albo na stawy- nakarmię łabędzie, ale ostatnio nie wolno! Jest kartka- nie karmić .

  2. ~Antoneta pisze:

    Dokładnie pamiętam prace w polu. Też niejednokrotnie pomagałam. Ale miło to wspominam, a nasze dzieci takich wspomnień nie będą miały.

    Pozdrawiam 🙂

  3. Pamiętam to wszystko o czym piszesz.
    Pamietam żniwa i prace na roli.
    To wszystko nie jest mi obce, moi rodzice mieli gospodarstwo.

    Spokojnej nocki 🙂

  4. anna pisze:

    Oj, pamiętam takie żniwa z sierpem w dłoni. Dzieciakiem wtedy byłam, ale miło to wspominam. Całą rodziną jechało się do dziadków w czasie żniw, aby pomagać.

  5. ~Kaja pisze:

    A ja pamiętam, że moja babcia zbierała każdy okruszek suchego chleba i wkładała do woreczka, a potem dawała kurom. Nic się nie marnowało.
    Mama robiła bułkę tartą.
    Ja dziś też się staram sypać ptakom. Nie mogę patrzeć na chleb w śmietniku.

  6. ~Cashandra pisze:

    Praca na roli ma swój piękny urok. W ogóle życie na wsi to coś pięknego. Inna mentalność ludzi, brak tego miejskiego pędu i w ogóle.

    W takim bodajże 20 milionowym Nowym Jorku to chyba można zdziczeć do reszty. Ludziom ze wsi rzadko kiedy przychodzą do głowy głupoty, tam życie toczy się dość prosto i to jest piękno wsi.

  7. roman pisze:

    Inaczej kiedyś żniwa wyglądały, jest co wspominać. Dobrze, że teraz jest inaczej bo ciężka to była praca. Pozdrawiam.

  8. Fajna ta notka. Zapachniało na niej wsią 🙂 uwielbiam takie klimaty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *