Kolonie letnie tu i tam….

Kto myśli, że pojedzie na wczasy, wypoczynek, a przy okazji zarobi dużo pieniędzy- to się bardzo myli.

Kto myśli, że pojedzie sobie za darmo pozwiedzać i świetnie się będzie bawił- też się grubo myli.

Jeśli wybierasz się, jako wychowawczyni na kolonię, musisz wiedzieć, że to jest bardzo odpowiedzialna praca przez 24 godziny na dobę.

Jeśli kochasz dzieci i masz trochę wyobraźni- dasz rady! A nawet przeżyjesz  piękną przygodę życia. Ale nie licz na duży zarobek! To praca dla pasjonatów , nie dla pieniędzy.

W ogóle nie o pieniądze tu chodzi!

Masz dzieci na opiece i masz im zapewnić bezpieczeństwo i atrakcyjny pobyt i szczęśliwe oddac je w ręce rodziców…to chyba jasne!

Bardzo się ucieszyłam, że dostałam propozycję wyjazdu na kolonię.

Dawniej- jeździłam przecież co rok, na całe wakacje! W ten sposób zarabiałam sobie na książki i zeszyty do szkoły, albo na jakiś nowy ciuch. Była to przede wszystkich obowiązkowa praktyka wakacyjna, na którą wysyłała nas szkoła. Po odbyciu takich praktyk- kierownik kolonii przesyłał opinię o studentce  do szkoły. Mogłam zwiedzac Polskę, poznawać nowych ludzi, a nawet się zakochać…

Ech, było, było, szkoda gadac!

Gdy tylko przyjechałam, jedna kobieta mnie zaczepiła na korytarzu, pracownica ośrodka  i mówi: „Dzień dobry! Ja panią znam. Była pani moją wychowawczynią na kolonii w Tyczynie, ale to było dawno temu. Pamięta pani? Nic się pani nie zmieniła! Od razu panią poznałam”.

Taaak, oczywiście, że pamiętam Tyczyn….ale to było ponad trzydzieści lat temu! Czy to możliwe, że ta dziewczynka z grupy, mająca sześc może siedem latek dziś- dorosła kobieta- mnie rozpoznała? I jakie ma wspomnienia….Czy miło wspomina mnie i  swój pobyt?- od razu nasuwały mi się takie właśnie myśli.

Przecież ja na tej kolonii byłam pierwszy raz w życiu! Młoda, zbyt młoda…. Nie wiedziałam o co chodzi…. No to- zakochałam się za zabój w wuefiście,  i całą kolonię przechodziliśmy razem- miejsce w miejsce, krok po kroczku. No i właściwie on mi pomagał tę grupę prowadzic, bo wówczas sama- niewiele wiedziałam o pracy, jako wychowawczyni. Miałam przecież tylko dziewiętnaście lat.

I takie wspomnienia obudziłam w sobie, wyjeżdżając na tę kolonię letnią.

A to piosenka, którą się dziś śpiewa i tańczy…. ale się wytańczyłam z moimi dziewczynami!!! Czekam na foty od Was…

Fajnie to wygląda, jak ponad 100 osób tańczy na boisku szkolnym:)

Cdn.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Kolonie letnie tu i tam….

  1. Antoneta pisze:

    Jakie zmiany tu u Ciebie, a już myślałam, że zabłądziłam 🙂
    A jeśli chodzi o pracę z dziećmi , to wiem, że jest nie jest to łatwy kawałek chleba. Pochodzę z rodziny, można powiedzieć nauczycielskiej i wiem jak to jest.Mój dziadek, mama ciocie, wujkowie, siostry, córka – to nauczyciele, więc o tej pracy mam pojęcie. Trzeba dzieci kochać, by z nimi pracować.A na kolonii trzeba oddać całego siebie 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  2. ~Ula pisze:

    Masz fajne wspomnienia z dziećmi i młodzieżą.
    Ja takich nie mam, chociaż kiedyś chciałam być nauczycielką.
    W pewnym momencie życia odezwały się u mnie inne umiejętności, spróbowałam i nie żałuję.
    W mojej pracy byłam bardzo spełniona.
    Piosenka fajna, nawet sobie sama potańczyłam a co?….

    Pozdrawiam serdecznie i Miłego Dnia życzę.

  3. ~Klarka Mrozek pisze:

    nowy szablon!
    praca na kolonii jest niesłychanie odpowiedzialnym zadaniem, przecież dzieci jadą odpocząć, a nie za karę, i trzeba znać granice. Byłam tylko raz opiekunką na zielonej szkole i powiedziałam – nigdy w życiu!
    taniec skojarzyłam z makareną;)

  4. ~korek115 pisze:

    Tak, tak! Makarena też była! i Waka waka:)

  5. Gustaw C. Po czterdziestce pisze:

    Ale zmiana na stronie!!!. Wrócę tu w najbliższej wolnej chwili. Co do Twojego komentarza: Wszystkie Twoje komentarze akceptują się automatycznie. Nie wiem dlaczego jeden się nie zaakceptował.Od momentu publikacji dopiero przed chwilą wszedłem na stronę i zaakceptowałem co było.Jesteś zawsze mile widzianym gościem na mojej stronie .Pozdrawiam

  6. Remoncik – bardzo elegancki!
    Ale się zrobiło sentymentalnie, aż miło :). A najpiękniejsze, że się nic nie zmieniałaś!
    Moja mama nauczycielka z powołania, ale na kolonie nie chciała jeździć, uważała to za ogromną odpowiedzialność.

  7. roman pisze:

    Prawie nie poznałem strony, udana zmiana. A co do wpisu- praca z dziećmi i młodzieżą może dawać dużo satysfakcji, jeżeli wykonują ja ludzie z powołania a Ty pewnie taka jesteś 🙂

  8. dani pisze:

    Masz rację, to na pewno bardzo odpowiedzialne zajęcie, bycie opiekunem. Ale to na pewno była ciekawa przygoda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *