Kieszonkowe na kolonii

Kieszonkowe na kolonii

 

Każdy rodzic wysyłając swoją pociechę na letnią kolonię przygotowuje się do wyprawy swojego dziecka. Do walizki trzeba spakować odpowiednie ubrania, na każdą pogodę, wygodne i swobodne, bieliznę- odpowiednią ilość , żeby nie zabrakło , bo czasem trzeba przebierać się kilkakrotnie w ciągu dnia….a nawet nocy?

Żarty żartami, ale zastanawiam się nad tym, ile pieniędzy trzeba dać dziecku, na kilkudniową kolonię? Powiedzmy- ośmiodniową…

Na kolonii jest pełne, smaczne wyżywienie. Pięć posiłków dziennie. Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja.

Co dzień są owoce i coś słodkiego- drożdżówka lub inne ciasto.

Ale najciekawszym i najlepszym wyjściem- proszę państwa- jest konieczne wyjście do sklepu, na zakupy…..

Któż z nas nie lubi robic zakupów! Jeszcze za cudze pieniądze. Mama dała, może babcia- trzeba je wydać i już!

Sama uwielbiam robić zakupy. Jestem często rozczarowana, że tak niewiele kupiłam- a tu- dwieście złotych poszło, jak nic!

A na kolonii? Kto ma pilnować wydatków dzieci?

Wakacje są przecież po to, że mają się te nasze dzieci uczyć samodzielności. Zwłaszcza nastoletnie.

Dała mama pieniądze, ma sobie nimi gospodarować. To kiedy stanie się odpowiedzialne, jak będzie miało 30 lat?

A może pani ma dozować dziecku tę kasę- ma przecież w grupie tylko 20 dzieci. To jej obowiązek? Być może pod koniec zostanie sama oskarżona o zagrabienie mienia….bo wg dzieci- nie dostały tyle, ile trzeba…

Co dzień w drodze najlepiej ze spaceru- zakupy! Każde dziecko wychodzi objuczone chipsami, popcornem, ciastkami, napojami niezbyt zdrowymi…guma do żucia- obowiązkowa, lizaki, lody, i inne słodycze!

Na nic prośby wychowawcy: Możemy kupować tylko „Piwniczankę”, bo jest zdrowa. Coca-cola tylko na weekend!

Proszę pani, przecież my teraz mamy weekend- taki dłuższy trochę…

A na koniec- zdziwienie: Proszę pani, gdzie są nasze pieniądze? Chyba nam ktoś ukradł! I chłopakom też!!!

I jeszcze jedno pytanie: Po co dzieciom na koloniach bardzo drogie telefony komórkowe? Kto ma za nie odpowiadać?

Gdy odbieram dziecko od rodziców- nie słyszę, że ma ono tak drogocenne przedmioty. Nie kontroluję też jego osobistych rzeczy.

Dbam o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, o jego rozwój, organizuję mu zajęcia. Ale czasem słyszę głos rozpaczy: ”Proszę pani, moja komórka mi zginęła”! I co wtedy??? Szukamy! Czy jest to potrzebne?

Drodzy Rodzice! Warto ze swoimi nastolatkami ustalić pewne sprawy jeszcze przed wyjazdem na wakacje!

(Bardzo przepraszam za błędy, które ostatnio robi mi mój komputer i nie wiem, dlaczego)

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na Kieszonkowe na kolonii

  1. anna pisze:

    O ważnych sprawach piszesz.
    Nigdy nie zdecydowałam się na to, aby jechać na kolonie jako opiekun. 🙂

  2. ~korek115 pisze:

    Ja jeździłam wiele razy, ale co roku są inne problemy.Ostatnio- nieustające słuchanie muzyki przez słuchawki! Zero kontaktu miedzy sobą . Jakim by będziemy społeczeństwem wkrótce? Rodzice nie mają czasu rozmawiac z dziecmi, dzieci nie rozmawiają z rówieśnikami. Idą razem- a każde sobie…Ale to już oddzielny temat.

  3. Ktoś te dzieci wychowuje… i ktoś powinien je uczyć do czego służą pieniądze i jak się z nimi obchodzić.
    Jak jeździłam na wycieczki szkolne, a potem na wakacje z koleżankami, to zawsze miałam kieszonkowe i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby za nie nakupować czipsów i coli. Słodycze miałam z domu dane i nie ciągnęło mnie do niezdrowych przekąsek. Pieniądze były na jakąś pamiątkę i tak w razie czego. Ale zawsze były dzieci, które tak gospodarowały kasą.
    Smartfony, tablety, słuchawki w uszach – to też przecież rodzic kupił i dał przyzwolenie na używanie. Bo rodzicowi wygodnie, jak dziecko się zajmie sobą i odetnie od świata, wtedy nie przeszkadza.

  4. ~Antoneta pisze:

    Zależy od dziecka na co spożytkuje pieniądze. Widać to na przykładzie rodzeństwa. Jedno rozpuści wszystkie jakie dostanie, a drugie zaoszczędzi i nic nie kupi. I tak niedobrze i tak niedobrze!

  5. ~Parafka. pisze:

    Naprawdę podziwiam odwagę, ja nawet nie zrobiłam kursu wychowawcy kolonijnego – żeby mnie nie korciło jechać gdzieś jako opiekun. To jest ogromna odpowiedzialność, dlatego szacun dla Ciebie. No, ale lata praktyki i Twoje zaangażowanie robią swoje, jesteś świetnym fachowcem i z wielkim zaciekawieniem czytam wszystkie Twoje wpisy, które są „doniesieniami z praktyki”.
    Na kolonie nie jeździłam, ale jak sobie przypomnę nasze małpie pomysły na szkolnych wycieczkach, to mi się słabo robi 😀

  6. ~Aga pisze:

    Mój syn jeździ na kolonie i zimowiska od zerówki. Zawsze dawałam mu kieszonkowe w wysokości 10 zł na dzień , w tym roku dostał 15 zł na dzień(ma 12 lat to i potrzeby ciut większe). czy to mało czy to dużo ciężko wyczuć , ale jak patrze na cenę gofra z z bitą śmietaną i owocami (ktoś zaraz powie że można bez-ale nie po to się ma wakacje , aby się nie baaardzo ograniczać) nad morzem to kolana mi się uginają.

  7. ~Kalinka pisze:

    Komorki, odtwarzacze czy tablety to te same sprzęty, które używane są przez dzieci i młodzież też w czasie roku szkolnego, więc dlaczego nie na wakacjach- czasie który służy przecież relaksowi a nie ograniczaniu relaksu. Podobnie jest moim zdaniem z pieniędzmi- ok, dzieci mają jedzenie, ale chcą sobie kupić jakąś pamiątkę, lody, coś do ubrania, okulary, kosmetyk- i co, mają nie kupić? bo „na koloni jest jedzenie a w walizce ubranie” fajnie, ale nie od tego są wczasy i wakacje, jasne że jakieś ograniczenie jest, bo ilość pieniędzy jest ograniczona.
    Ja swojemu 10 latkowi, oraz 12latce daję na tygodniowe kolonie, pieniądze w wysokości 20 zł za dzień, wiem że dostaną też od babć i dziadków po 50 zł czyli to łącznie jest 350- dużo czy mało?nie wiem, syn zabiera jeszcze swoje odłożone 50 zł, więc pewnie nie tak dużo. po ciężkim roku szkolnym należy im się relaks, i odpoczynek- wieczorami będą w pokojach jeść ze znajomymi chipsy, w czasie wolnym pójdą na lody lub gofry, na spacer kupią sobie ulubiony sok czy colę, kupią pamiątkę i albo coś im zostanie, albo nie zostanie- ale to już ich sprawa:)))))) uważam, że wakacje są do relaksu i odrobiny szaleństwa,a ceny są jakie są. Przy czym, nie wyobrażam sobie obciążania wychowawcy, rozdzielaniem tych pieniędzy- ani nie jest to jego obowiązek, ani nie ma to sensu.
    podziwiam za odwagę w pełnieniu funkcji wychowawcy na koloni: ja bym się nie zdecydowała.

  8. ~Magda pisze:

    Mój 10 letni brat jedzie na 1 w życiu kolonie w sumie to obóz sportowy z jego drużyny do której śmiga w ciągu roku. Wczoraj moja mama spotkała się z mamą innego kolegi który też jedzie na ten obóz i koleżanka mówi że ona liczy ld ajej syna x po 70 zł na dzień Jolka moja oczy ja 5 zł ile czy ty jesteś nienormalna a ona się aptrzy na nią zdziwiona a ile max 20 zł. Chłopaki lecą nad morze 5 super posiłków dziennie 2 razy dziennie 2 godzinny trening w piłkę wyjścia nad morze zimne napoje na plaże i treningi zapewnione z kasy która rodzice zapłacili za obóz notabene jakies 1400zł. Ja się pytam po co rodzice dają dziecią tyle hajsu no rozumiem mają ale po co przeciez nawet 50 % z tego nie wyda. Kolejne oburzenie rodziców Akademia zabroniła rodzicom odwiedzac dzieci w trakcie obozu chyba że opiekunowie sami tych rodziców wezwą gorzej wyznaczyli godziny w których rodzice mogą do dzieci zadzwonic. Terror w kierunku rodziców normalnie w każdym możliwym oświadczeniu pisza że za straty materialne dzieci nie odpowiadają. Może wreszcie to do rodziców dotrze że kasą to oni nie uśpia swojego olewania dziecka ani nie zrzuca odpowiedzialności na innych

  9. Ja starszemu synowi na zieloną szkołę dałam 10 zł na każdy dzień plus miał jeszcze 50 zł w swoim portfelu i jakieś kieszonkowe od babć…W następnym roku będę chciała puścić obydwu synów na kolonie więc jeśli będą w Polsce przyjmę tą samą strategie… Synowi nie zabrakło, a nawet zostało, a inni rodzice dosyłali pieniądze, choć byli tacy co i dostali 300 zł i wszystko wydali…zależy od dziecka

    • korek115 pisze:

      Witam! W związku z tym mam pytanie:kto tymi pieniędzmi ma zarządzać na kolonii?Czy za wydatki i zakupy odpowiedzialny jest wychowawca, czy kolonista/uczestnik wypoczynku?W sytuacji, jeśli na przykład dziecko zgubi pieniądze, albo zostanie okradzione- kto odpowiada za poniesione straty?Czy rodzic może rościć do wychowawcy pretensje, że dziecko wydało za dużo pieniędzy?

  10. ~dorcia700 pisze:

    mój syn jeździ co roku na obóz na 13 dni , dostaje 10 zł na dzień plus dodatkowe 40 zł które już są rozmienione na 5 i 2 zawsze mu starcza a nawet potrafi coś zostawić

  11. tatul pisze:

    Gratuluję polecenia przez Onet ważnego artykułu. Posiadanie pieniędzy i umiejętność gospodarowania nimi to ważne składniki wychowania. Jest jeszcze cała sfera spraw trudnych, z którymi trzeba się tam zmierzyć. Wśród gości na imieninach miałem dwie 12 – latki . Jedna nie używała telefonu, a druga – świeżo po powrocie z obozu nie wypuszczała telefonu z rąk. Zapytałem: – Czy to znajomi z obozu tak cię atakują? Odpowiedziała: – Trochę…
    Nie twierdzę, że kontakty są czymś złym, ale ona była wśród nas obecna ciałem, a duszą była gdzieś indziej

  12. ~korek115 pisze:

    Tatulu,nasze nastolatki żyją w wirtualnym świecie.Nie potrafią nawiązać kontaktów rówieśniczych- w realu.Nawet nie mają takiej potrzeby…Co będzie, jak one dorosną???
    Rozmawiają przez telefon , który potrzebny jest im wszędzie i o każdej porze, a nie umieją nawiązać serdecznych, przyjacielskich relacji miedzy sobą .
    Podczas wycieczek pieszych wciąż trzeba dotykać ramienia dziecka ,(nie słyszy, bo słuchawki w uszach),aby zwrócić uwagę- patrz- jaki piękny widok jest przed tobą!!!
    To są kłosy pszenicy, a to- wiechy owsa….to czarne jagody, a to-grzyb trujący.Nie kop go, on ozdabia las….Dzieci idąc w grupie- też nie rozmawiają ze sobą. Słuchają muzyki, nie odgłosów lasu, przyrody…szumu drzew, szmeru strumienia…z natury…Pieniądze- jedni mają, inni nie…to też jest problem …Brak współczucia, zrozumienia, dzielenia się z innymi…

  13. ~Tosia pisze:

    Jeszcze nigdy nie wysyłałam dziecka na kolonie, do babci, cioci itd… Ale powiem tak: siostra mojego partnera właśnie przysłała do nas, a właściwie do babci (mieszkamy z moją teściową) swojego syna na wakacje. Chłopak zadeklarował, że chce tu zostać do końca wakacji. I w pierwszym tygodniu pobytu (mieszkamy na zapadłej wsi z jednym sklepiku w promieniu kilki km), 13-latek wydał na słodycze 134 zł. Jego matka dosłała 200 zł, z których ponad 1/4 już nie ma. A młody jest u nas dopiero nieco ponad 2 tygodnie 🙁

  14. ~korek115 pisze:

    Jestem jak najbardziej za tym, żeby dzieci spędzały wakacje u swojej rodziny. Sprzyja to budowaniu dobrych relacji rodzinnych i takie wakacje u babci dzieci potem wspominają przez wiele lat! Co do wydawanych pieniędzy- to tu już jest nieco inna sprawa. Wystarczy ustalić to z mamą, która nam dziecko przysyła.

  15. ~Adam pisze:

    a POlitycy już szykują dla siebie pieśń nową, która więcej ma wspólnego z awansem http://www.almoc.pl/img.php?id=2144 niż dbaniem o dobro LUDU to ich WINA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *