Już wkrótce wakacje. Jak je przeżyć?

Pamiętam, że w czerwcu to już nikomu nie chciało się uczyć. Tak się już siedzi w tej szkole, niby wycieczki są, pikniki szkolne, same atrakcje, ale każdy już myśli o wakacjach…Żeby wreszcie opuścić te szkolne mury na lato! Żeby wreszcie uciec gdzieś daleko od codzienności, zmienić zwykły dzień na niezwykłe chwile.. w górach, nad morzem, nad rzeką, w lesie…

Uciszyć się, albo pobalować- jak kto lubi.

Już zaczęły się upały, wszyscy powinni się cieszyć, być szczęśliwi, a tu co??? Same nieszczęścia! Ojciec dziecko pozostawił w samochodzie…i to nie tylko jeden taki przypadek był wczoraj!

Muszę tu napisać , żeby przypomnieć o pewnych zagrożeniach dla dzieci podczas wakacyjnych wypraw. Pamiętajmy, że to my, rodzice odpowiadamy za zdrowie i bezpieczeństwo naszych dzieci. To jest chyba dla nas najważniejsze…a na drugim planie jest atrakcyjność spędzania tego czasu. Też ważna, ale na drugim planie.

Niby taka piękna pogoda- to kierowcy czują, że mogą bardziej wcisnąć pedał gazu. Zwolnijcie przed przejściem dla pieszych! Tutaj pieszy ma pierwszeństwo. Niech sobie przejdzie spokojnie i bezpiecznie i wycieczka z dziećmi, i staruszka i matka prowadząca wózek.

A rodzice, którzy pracują i nie wiedzą, co zrobić z dziećmi??? A oni czują luz, wybierają się nad wodę. Mają tysiąc pomysłów. Już mnie przerażają te wiadomości o utonięciach. Uczulajmy swoje dzieci na to, że one same muszą dbać o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, rozmawiając z nimi o tym, jak się trzeba zachować w różnych miejscach.

W lesie jest mnóstwo trujących roślin i warto o tym dzieciom przypomnieć, że nie wolno zrywać tych nieznanych, bo mogą być niebezpieczne. Nie wspomnę o ukąszeniach, ugryzieniach, uczuleniach, oparzeniach. Wszędzie trzeba być czujnym. Reagować w porę. Małe dzieci mogą się przegrzać na słońcu, więc nie fundujmy im zbytnio słonecznych kąpieli.

Rolnicy często są tak zajęci pracą, że w okresie wakacyjnym- to na wsi jest najwięcej ofiar wypadków, a to dotyczy dzieci. Dla rodziców- to okres wytężonej pracy, żniw. Często dzieci angażuje się do pracy, albo zabiera ze sobą na ciągnik lub inne maszyny rolnicze. Dochodzi do wielu tragedii.

Nie wiem, co mnie naszło, że o tym piszę, ale czasem lepiej wszystko przemyśleć i być czujnym. Nie straszyć dzieci, ale ich uczulić na pewne sprawy. One powinny się świetnie bawić i dobrze wypocząć ale  muszą się też uczyć odpowiedzialności za swoje zachowania. A my- rodzice miejmy tą świadomość różnych zagrożeń.

To tylko niektóre sytuacje, a z pewnością jest ich więcej?

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Już wkrótce wakacje. Jak je przeżyć?

  1. ~Klarka Mrozek pisze:

    ja jeszcze dorzuciłabym – dzieci z daleka od grilla!

  2. ~korek115 pisze:

    i od studzienek kanalizacyjnych, chociażby były nie wiem jak zabezpieczone

  3. Antoneta pisze:

    Opiekując się dziećmi, to trzeba mieć oczy dookoła głowy – coś na ten temat wiem 🙂 Mają takie pomysły, że dorosłego niejednokrotnie zaskoczą 🙂
    Chrońmy nasze skarby kochane 🙂

  4. Barbara Krafftówna śpiewała w Kabarecie Starszych Panów: „trzeba by zalecić w czasie deszczu nie mieć dzieci, a już jeśli one są, to uważać strasznie bo…”, a ja dośpiewam: „gdy na niebie słonko świecie, także trudno jest mieć dzieci, bo pilnować zawsze trzeba, czy to upał czy ulewa”.

    Oj, oczy dookoła głowy, szybkość wiatru, anielską cierpliwość, nieskończoną kreatywność, przenikliwość detektywa Colombo, siłę Pudziana i jeszcze zdolność bycia w kilku miejscach… ja czasem wymiękam.

    Nie wierzę, że można zapomnieć o dziecku, że się nie pomyśli cały dzień o tym, jak mu w przedszkolu, co rano się z nim robiło, że trzeba je odebrać po pracy itd. Trzylatka to nie jest pęk kluczy czy zapalniczka. Albo trzeba być naćpanym, albo kretynem… Wypadek i brak wyobraźni rodziców, to był, jak dzieci wsiadły na gokarta i się rozbiły, jak mama zostawiła same i pożar wznieciły, jak sanki tata do auta przypiął – to są przejawy bezmyślności. Ale nie da się zapomnieć o rodzonym dziecku na 8 godzin! Nie uwierzę! I mama cały dzień nie dzwoniła, nie pytała czy zawiózł czy dobrze wszystko? Ja za każdym razem rano dzwonię lub piszę do męża, jak tam rano w przedszkolu było i on zawsze mnie pyta o to samo, dzwoniąc, gdy tylko odbiorę Basię. Nie żebyśmy się bali, że ktoś zapomni o dziecku, ale żeby wiedzieć, co u niej, czy wszystko dobrze, czy nie miała problemów. Myśli rodziców zawsze w końcu biegną do dziecka. Czyż nie?

  5. ~korek115 pisze:

    Dorota ty przedstawiłaś problem w komentarzu lepiej, niż ja w artykule. Ale nie chciałam może tak dosadnie o tym mówić, a przecież trzeba! Ja nie wiem, co się dzieje z tymi ludźmi! Pamiętają o telefonie, o kluczykach, o pracy, a zapominają o własnym dziecku? Toż to ja mam dorosłe dzieci, a codziennie dzwonimy do siebie- kilka razy dziennie! Teraz to pomyślałam, że one tak dzwonią do mnie, bo o mnie się martwią, że mi się coś stało? A przecież to ja co dzień myślę o tym, jak sobie radzą w pracy i w domu. A jak chodziły do przedszkola- pamiętam to uczucie w pracy: czy rozebrały sweterki? -bo się już ciepło zrobiło, czy zjadły śniadanie? itd…To jest nie do pomyślenia, jak można zapomnieć o swoim dziecku! A jednak się zdarza…z ludzkiej bezmyślności.A dzieci- też trzeba uczyć samodzielności i odpowiedzialności, bo obecnie widać, jak rodzice we wszystkim wyręczają dzieci i nadmiernie je chronią, a potem brak samodzielnych decyzji, jak matka tylko puści rękę- wpadnie pod auto!Bo nie myśli samodzielnie…Każdy z nas popełnia różne błędy, ale żeby narażać dzieci na takie niebezpieczeństwo?A czasem nawet na śmierć???

  6. ~nemezis pisze:

    Jestem za moralizowaniem. Lepiej przedstawiać co może się wydarzyć, niż żałować, że się w porę nie przestrzegło i wydarzyło się nieszczęście.
    Dobrej nocy Korku 🙂

  7. ~korek115 pisze:

    Nie chciałam moralizować, pouczać. Chodziło mi raczej o zachowanie zdrowego rozsądku na czas wakacji. Może to zrobiłam pod wpływem ostatnich wydarzeń w kraju.
    Sama- jako matka też martwię się, żeby moje dzieci bezpiecznie wróciły do domu z wycieczki, z wakacji, z pracy.

  8. ~junak4 pisze:

    Tak, tak jakoś się dziwnie składa że proporcjonalnie do upału często wzrasta nasza nieodpowiedzialność. Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis

  9. ~nasumi pisze:

    wakacje… to ja chcę wrócić do mojej szkoły!!!

Pozostaw odpowiedź ~Klarka Mrozek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *