Szkoła życia z tamtych lat…

Cz.II

Każdy, kto chodził do naszej szkoły, to należał też do harcerstwa, które tak się właśnie wówczas nazywało- Harcerska Służba Polsce Socjalistycznej. SP- czyli Służba Polsce- już nie istniała, więc pamiętam szeregi HSPS. Nosiłyśmy więc dumnie mundurki i w ramach wyjazdu na wakacje – jechałyśmy – obowiązkowo, a nie z wyboru-aby pomóc Polsce w podźwignięciu jej odbudowującej się gospodarki.

Spakowałam do torby dwie bluzki i sweter, spodnie teksasy (Nie! O teksasach to tylko marzyłam, miałam jedynie spodnie w kantkę, których nienawidziłam, ale musiałam je nosić bo innych nie miałam.) Fajnie, jak na 18 letnią panienkę…

Do torby włożyłam też butelkę wina- może się przyda? Całą noc jechaliśmy pociągiem z Tarnowa do Gryfina, tak, że ta butelczyna się przydała, wypiłyśmy ją w pociągu z dziewczynami, śpiewając piosenki i grając na gitarze piosenki typu:

”Wpadła mi do sedesa odznaka ZMS-a

( Związek Młodzieży Socjalistycznej)- 3x- albo ja wrzuciłam!

Ref: Studencie, studenciku, studencie, studenciku, studencie, studenciku siedź na dupie nie ryzykuj!”

Inne odznaczenia wpadały do ścieku, do rynsztoka itd.. Śpiewałyśmy też piosenki, które same przerabiałyśmy, udoskonalałyśmy na poczekaniu i melodię i słowa,

np. „Wyklęty, powstań ludu ziemi,

powstańcie, których dręczy głód.

Myśl nowa blaski promiennymi-

dziś wiedzie nas na bój na trud!

(na mel. „Raz na mym polu grasował jeden chrząszcz, dziś trzy tysiące chrząszczy- bawełnę zżera mą”)

O, blues! Jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle!!!

Bawiłyśmy się przy tym dobrze, jak przystało na nastoletnie smarkule.

Nie wiedziałyśmy jeszcze, że Katówka na wakacyjną wyprawę zabrał przykładnie nie tylko rodzinę, ale też dubeltówkę!.

Jeszcze teraz jak to piszę, to się boję, że mnie zamkną za to….no, ale Polska już wolna jest, nie? A piszę, jak było. To nie tylko moja historia jest, ale całego pokolenia.

( Jeszcze jedna część pozostała, bo jak na wakacjach było- też zapewne wiedzieć chcecie?)

A to jest ten klimat

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to Szkoła życia z tamtych lat…

  1. Nie no, wciągnęłam się :). Uwielbiam takie wspomnienia. Moja mama miała taką wuefistkę-wychowawczynię, też jeździli na czyn społeczny, metody pedagogiczne podobne i nawet winko jak wyjęte z tamtych opowieści ;).

  2. ~korek115 pisze:

    A, wino to już tak przypięłam do tych piosenek:) W każdym razie, musiałyśmy jakoś umilać sobie czas. Nie było aż takich zagrożeń, jak obecnie- narkotyki itd…nie miałyśmy w uszach słuchawek a na kolanach laptopa i w ręku telefonu tylko siebie, piosenki i gitary. Tak to leciało:)
    A tymi piosenkami myśmy komunę obalały!!!Największym zagrożeniem dla nas to ta komuna była, jak się potem okazało.

  3. ~Antoneta pisze:

    Chociaż mamy co wspominać!

  4. dani pisze:

    Brzmi ciekawie, wspomnienia musisz mieć świetne 🙂

  5. ~korek115 pisze:

    dani, przyznaję, że nie za bardzo…ale starałyśmy sobie jakoś radzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *