Lekcja matematyki z czasów PRL-u przedstawiona w dwóch częściach.

Cz.I

Ostatnio wszyscy wspominają minioną epokę, to mnie też przypomniały się szalone szkolne lata , a zwłaszcza lekcje matematyki.

Wszystkie byłyśmy ubrane w mundurki. Równo z dzwonkiem stałyśmy grzecznie przy ławkach, na których były ułożone przybory, a dyżurna czatowała przy drzwiach. Trzeba było uchwycić ten moment, kiedy Katówka chwytał za klamkę, rozlegał się nasz śpiew: „Wszystko, co nasze- Polsce oddamy, w niej tylko życie, więc idziem żyć…”

Na głowach miałyśmy opaski z klapkami nad czołem.   Na klapce cyfry- 0, i 1.To była dobra metoda…Masz 0- tzn. że nie rozumiesz, 1-wiesz o co chodzi. Trzeba było siedzieć prosto, bo jak ci klapka spadła i pojawiło się zero, to Katówka wpisał ją do dziennika.

Ręka do góry- oznaczało, że tego nie wiesz- to akurat odwrotnie, niż zwykle, prawda? Na wizytacji, jak padło pytanie- las rąk w górze! A Katówka pyta taka sierotę, co się nie zgłasza, a ona ładnie odpowiada.

Wówczas skala ocen była następująca: 5,4,3,2. Ale miałyśmy w dzienniku do półrocza nawet po piętnaście jedynek! Zdarzały się oceny „O” na czterech minusach…

Można było się uratować od negatywnej oceny- dałaś zwykły guzik dla Katówki, a on w zamian stawiał kropkę .Trzy kropki- jedna pała. Ale, gdy byłaś przygotowana – też nie dostałaś pozytywnej oceny. Wówczas Katówka stemplował znaczek w twoim zeszycie z wizerunkiem raka. Pięć raczków- jedna piątka w dzienniku.Wiadomo, że już po miesiącu nauki mało kto miał guziki przy fartuszku szkolnym. Ale tarcza była zawsze, obowiązkowo.

Czasem dostałaś pałę, zanim doszłaś do tablicy:”W zeszycie masz mniej napisane, niż ja napisałem na tablicy? Odpisujesz .Nie pracujesz samodzielnie!”A on prawą ręką pisał,a lewą mazał.

Przerażone mamy wykupiły lekcje u Katówki, na jego sugestię. Wówczas mieliśmy we czwartki ciurkiem po cztery matematyki. Dwie planowe i dwie kupione. Pod koniec roku okazało się, że takie matoły jesteśmy i większość nie zda do kolejnej klasy,nie mówiąc o maturze! Ale jest rozwiązanie: komu grozi pała, ten musi jechać na wakacyjną Służbę Polsce do PGR-u (Państwowe Gospodarstwo Rolne)na plewienie buraków i ziemniaków w społecznym czynie. Muszę dodać, że czyn społeczny- to był honor dla obywatela, a nie jak obecnie- kara zastępcza orzeczona wyrokiem sądowym.

No więc wakacje spędziłyśmy w Lubanowie, Rejon Produkcyjny Babinek ,niedaleko Szczecina pracując społecznie na rzecz Kombinatu PGR ubrane od stóp w czarnych  gumowcach , w granatowe faszerunki, po obowiązkowy kaszkiet przy czerwcowych upałach i z pieśnią co się rwie na ustach: SP, hej, SP- nierozłączne siostry dwie!

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Lekcja matematyki z czasów PRL-u przedstawiona w dwóch częściach.

  1. Talka pisze:

    Wow! Korek! Proszę Cię, ale to proszę na kolanach – napisz tych części jak najwięcej, niech nie kończą się broń Boże na dwóch! Jak skończę Twoją szkołę, to machnę od nowa Taśmę Klarki i tak w kółko!

  2. Ale wspomnienie! Mogłabym całą książkę przeczytać takim stylem i o takich wspomnieniach. Fenomenalne detale. Pisz, pisz, bo ja już się nie mogę doczekać.

  3. Antoneta pisze:

    Pamiętam te prace w polu zamiast lekcji i bułkę w ramach podziękowania. A jak smakowała po ciężkiej pracy!

  4. ~korek115 pisze:

    A myśmy sprzątały w ramach prac społecznych Park Strzelecki w Tarnowie grabiąc liście jesienią, potem przyjeżdżało wojsko i częstowali nas grochówką. Porządkowałyśmy też teren przy nowo powstającym osiedlu 25-lecia w Tarnowie i wokół pierwszych wieżowców 10 piętrowych – dziewczynki z liceum, nie jakieś przodownice pracy.
    Teraz pomyślicie – to jest ta dziewczyna, co pamięta czasy Lenina:)))))))))))))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *