Wyjechałam wraz ze słońcem, a wróciłam z deszczem…(na rowerze)

Po południu trochę się niebo przetarło, więc niewiele myśląc włożyłam przeciwdeszczową kurtkę , wygodne buty,wskoczyłam na rower i dalejże, w drogę!

Ale cóż to, cóż to cóż? Krajobraz jakoś inaczej wgląda, niż zwykle…może to te stawy tak wyglądają z tej strony? Bo dopiero co, było otwarcie strefy gospodarczej na stawach…wybudowano drogę i parkingi. No super, super! Niech się miasteczko rozwija. Tyle lat tu mieszkam i nie wiedziałam, co tam jest, normalnie! Wszystko było zarośnięte trawą i tatarakiem! Nie można było tam dotrzeć samochodem, ani na rowerze, a to i na piechty tam mnie nie ciągło, bo po co?

A teraz- proszę: dojazd- jest, parking też. Bardzo obszerny. Krajobraz ładny, można popatrzeć sobie jak ja to mówię „daleko”, albo zawiesić wzrok na pływających łabędziach i dzikich kaczkach.

Można podziwiać też konie spacerujące po łące- wkomponowane są w ten sielski krajobraz od wielu lat.

Mnie tam trochę brakuje ładnych ławeczek, rabatów kwiatowych. Myślę, że niedługo pojawi się też ta przedsiębiorczość-wszak to strefa gospodarcza. Czy to będzie mała gastronomia? Może tam będą organizowane fajne imprezy, nie tylko dla wędkarzy? Może to miejsce ściągnie turystów, a może więcej spacerowiczów, rodzinnych przechadzek…przydałby się też plac zabaw… pomysłów na pewno jest mnóstwo i inwestorów nie zabraknie.

Ja tam będę jeździć na rowerze i z kocykiem. Zamiast  latem wylegiwać się na werandzie- lepiej na łonie przyrody wśród zieleni traw, błyszczącej wody i pływających łabędzi.

I tak sobie rozmyślam, a to nie te stawy widać, nie, nie!!!

To rzeka tak rozpuściła swoje wody, ze zalały całą okolicę! A ja myślałam, że te stawy aż z  tej góry widać, a to nie!

Wstąpiłam do kościoła na zdrowaśkę, chwilę. Chciałam zachwycić się pięknem rzeźb, wystrojem wnętrza…No i te myśli zanieść Aniołom..Zobaczyć, co słychać w drugiej parafii. Przejechałam przez dziedziniec prałata i ledwie co zmieściłam się w bramce ogrodzenia. Idę do tego kościoła. Kościół zamknięty? Nie, maj przecież jest.

Wchodzę..ciemno, cisza…nie ma żywego ducha..kurczę, a rower zostawiłam przed kościołem!  Uchylam kościelne wrota i wsuwam pod nie wycieraczki, co by się nie zamknęły, jak wejdę do środka. A co? Jak się zatrzasną po moim wejściu???

W kościele wszystko może się zdarzyć!

Wreszcie uklękłam:”Zdrowaś Mario, łaskiś pełna , Pan z Tobą”….Czy ja tu wytrzymam chociaż te chwilę?

No, głupio tak tylko wejść i wyjść..Przecież to jest dom Boży nie??? Tak sobie tłumacz…a wszędzie się coś czai. I ten zapach…jakbym już była w grobowcu.

No dobrze, najwyższy czas stąd zmykać!

Nigdzie tak, jak w przyrodzie- nie widać Boga!

To tu jest jego potęga, dobro i piękno.

Wracam do domu. No nie! Kiedy to niebo tak poczerniało? Czy to od moich rozmyślań??? Taaak! Trzeba zdążyć do domu, albo zmoknąć w czasie jazdy. Ale przecież to maj. Można też zmoknąć.

Wariatka! Nie masz samochodu, musisz w deszczu jeździć? E, tam…co to taki deszcz!

zdjęcie z Fb

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 Responses to Wyjechałam wraz ze słońcem, a wróciłam z deszczem…(na rowerze)

  1. anna pisze:

    W deszczu też może być przyjemnie. 🙂

  2. ~Antoneta pisze:

    Po majowym deszczu możesz urosnąć ! hi,hi,hi
    A w ogóle to takie wycieczki rowerowe są bardzo przyjemne. Samochodem nie dojedziesz wszędzie, a na rowerze?……. w każdą dziurkę się zmieścisz 🙂

  3. ~Klarka Mrozek pisze:

    „wtem drzwi kościoła trzasły, wiatr powiał, świece zgasły” – dobrze mówił mistrz

  4. ~nemezis pisze:

    Jak to jest, że boimy się atmosfery, w której mieszka Bóg?
    Przecież w takim miejscu nic złego nie powinno się nam przydarzyć. Zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym „fenomenem”?

    A majowy deszczyk super!
    W moim mieście na plantach suszy się już tylko szlam, jako pozostałość po wylaniu rzeki.
    I nie pada – „palma” już od kilku dni 😉

  5. Lubię te rowerowe opowieści, aż się rozmarzam i zazdroszczę tej bliskości przyrody.

  6. ~korek115 pisze:

    A dziś – upał! I atmosfera gorąca, ale o tym napiszę wkrótce:)

  7. dani pisze:

    A ja zawsze lubiłam w deszczu i spacerować, i na rowerze jeździć 😀 Super wrażenie, jak majowy deszczyk taki cieplutki 🙂

  8. ~uleczka pisze:

    Byłam kiedyś z wnusiami na spacerku wieczorem i weszliśmy na chwilkę do pustego kościoła, bo czasem ja tak lubię , wejść i posiedzieć. Ale moje maluchy się bały, babciu my się boimy chodźmy stąd…

  9. ~nasumi pisze:

    czym więcej diabła w człowieku, tym dalej mu do kościoła :)… jak na początek koty za płoty 🙂

  10. ~korek115 pisze:

    No, Ulka widzisz sama- jestem jak to dziecko…

  11. ~korek115 pisze:

    nasumi- ale mi dowaliłaś:)
    Ja nie mogę znaleźć Twojego bloga….gdzie Ty jesteś???

  12. ~korek115 pisze:

    Nemezis- to zależy od tego, jaki jest ten kościół- myślę, że Bóg też nie lubi takiej atmosfery i pustki, jaką tam zastałam. Przecież to ludzie urządzają budynki, nie Bóg.
    Na pewno budynek wymaga remontu, może parafii na to nie stać. smutno tam było i już…
    A jeszcze- jak jest pusto- bez jednego nawet człowieka?
    Nawet w domu samemu jest smutno , a co dopiero w kościele!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *