Śmierć zagląda nam przez płot

niepewnośÄ‡.jpg

Śmierć zagląda nam przez płot

Śmierć zagląda nam przez płot

Jak tu śmierci spojrzeć w oczy?

Wiosną chce narobić szkód.

Sprząta starych, młodych droczy…

 

Śmierć przypomni, że jest tuż…

Chłodem ciągnie przez ulicę.

Czy gotowy jesteś już?

Nie zapyta, nie przemilczy…

 

Przyjdzie nie wiesz kiedy, skąd?

Z bezsilności pot oblewa!

Stanie cicho, sprawi sąd…

Wyrok smutną pieśnią śpiewa.

 

Chciałbyś się ze śmiercią bić?

Chciałbyś walczyć o swe prawa???

Jej decyzją-kto ma żyć

A kto umrze- jej zabawa.

J .Halagarda,1.03.2014

Śmierć czyha na nas niemal codziennie. Czasem udaje się nam jej umknąć i ocalić życie. Niekiedy nie jesteśmy nawet tego świadomi…Czy Wam nie przydarzyły się takie sytuacje, w których myśleliście, że to już koniec???

W moim życiu- Bóg ocalił już kilkakrotnie moje dzieci i mnie.

Moje dziewczynki zachorowały na salmonellę- ich życie wisiało na włosku!

Kiedy (już wspominałam)moja córka zatruła się czadem.

Kiedy moi chłopcy jadący na jednym rowerze wpadli pod samochód.

A wielu sytuacji po prostu nie znam, ale Bóg o nich wie…kiedy uchronił moją rodzinę i mnie od śmierci.

Dziękuję Ci Boże, że kolejny raz darowałeś nam życie.

Pewnego dnia , gdy przebywałam w szpitalu po operacji i jeszcze kręciło mi się w głowie od morfiny- słyszałam, jak urządzenia, do których jestem podpięta pikają: pik-pik, pik-pik, pik-pik, pik-pik.

Aż tu nagle słyszę: piiiiiiiiiiiiiiiiiiiii————————–

W tej chwili myślałam, że umarłam. Dziwiłam się nawet, że to słyszę. Pomyślałam jednak, że to moja dusza słyszy, moja świadomość, a nie ja, nie moje ciało. Było mi cholernie żal, że umieram. Ogarnęła mnie wielka rozpacz i bezradność!

Tyle rzeczy mam jeszcze do zrobienia!

Chyba fatalnie wyglądała moja twarz. Bo nagle podbiegła do mojego łóżka pielęgniarka.

„Niech się pani nie boi! To się tylko zepsuło!”. To mówiąc-zaczęła uderzać ręką w urządzenie, które po chwili się odblokowało i znów zaczęło pikać właściwie; pik- pik, pik, pik.

I tak- ponownie wróciłam do życia.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja, Wiersze dla Was i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 Responses to Śmierć zagląda nam przez płot

  1. ~Parafka. pisze:

    Granica jest cienka, o nieszczęście wiele nie trzeba. Nasze życie zależy czasami od ułamków sekund, ale jak dotąd wszystko dobrze się kończyło…

    Pozdrawiam 🙂

  2. ~Antoneta pisze:

    W moim życiu też było sporo sytuacji, gdzie myślałam, że to już koniec. Pan Bóg ocalił życie nie tylko mi , ale i członkom mojej rodziny. O ocaleniu mojego syna tez już wspominałam…….
    Wierzę i ufam ………
    Pozdrawiam 🙂

  3. ~alik pisze:

    — jak ja wymknęłam się ze szponów śmierci to sama nie wiem, nawet lekarze byli przekonani , że to beznadziejne stadium choroby …. odsyłając do innego szpitala…a dlaczego jestem… gdy po roku odwiedziłam szpital , niektóre osoby reagowały tak , jakby widziały ducha…. dostałam drugą szansę… minęło kilka lat..żyję i mam się wyjątkowo dobrze… ale wiem dobrze jak cienka jest granica….

  4. ~lui pisze:

    Zawsze gdzieś tam ocieramy się o śmierć, czasami nawet nie wiedząc, że była ona tak blisko nas. Pozdrawiam

  5. ~uleczka pisze:

    Temat dobry na Środę Popielcową. Pamiętaj że prochem jesteś. Mogłabym równiez taka listę cudów wypisać u siebie. Ale u mnie jak mantra ,że w nieugiętym sercu zawsze wita wiosna” i tego się trzymajmy. Buziaki-;))

  6. roman pisze:

    trafiłaś w samo sedno, wiersz niby lekko napisany ale temat jest nielekki.

  7. ~t.vik pisze:

    Twoje opowiadanie o aparaturze doprowadziło mnie do śmiechu 🙂
    A z drugiej strony i wiersz fajny i cały wpis. Doskonale ujmuje prawdę o takich chwilach. Czasami te chwile przeżywamy bardzo świadomie, innym razem nawet nie wiemy jak blisko było. Możnaby nawet sceptycznie stwierdzić, że nie ma na to dowodu, że było blisko, więc nie przesadzajmy. Ja sam kilkakrotnie miałem śmierć w oczach, a jeden z ostatnich razów mam nawet sfilmowany. Sam moment przeżyłem bardzo świadomie, wręcz gdyby nie szybkość decyzji, to bym dziś tego komentarza nie pisał, ale jak zobaczyłem swoją minę na filmie po tym wszystkim… najbardziej spokorniała twarz na świecie.
    Dzięki za ten wpis!
    Pozdrawiam.

  8. ~korek115 pisze:

    Ja też się z tego teraz śmieję…, ale prawda jest taka, że nasze szpitale mają przestarzały sprzęt, a przebywanie w szpitalu kojarzy się z komediowym serialem telewizyjnym „Daleko od noszy”. Dziękuję za odwiedziny:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *