O doładowaniach telefonicznych i…. o grzybkach tybetańskich

Ostatnio nic nie robię.

Chodzę do lekarzy, dowiaduję się o swoich coraz to liczniejszych chorobach.

Biorę lekarstwa i siedzę w domu.

Czytam różne blogi. Więcej  treści napisałam w komentarzach na różnych blogach, niż na własnym. Ostatnio doszło do tego, że tak zaczęłam się przejmować losem innych, że to czytanie, a potem przeżywanie przedłuża się do kilku godzin dziennie. Chciałoby się tyle powiedzieć, pocieszyć, pogłaskać, poradzić. A czasem te problemy innych mnie zwyczajnie przerastają. Nie wiem w zasadzie- na ile te historie są prawdziwe, a na ile zmyślone. Świat szuka sensacji.

Wczoraj  chciałam doładować sobie konto do telefonu. Pomyliłam jedną cyfrę i doładowałam komuś. Ha, ha, sama z siebie miałam niezły ubaw!

Ktoś się na pewno ucieszył z mojego niezamierzonego dobrego uczynku .Na numer wysłałam sms-a; „Doładowałam Ci konto w telefonie (przez moją nieuwagę)za 50 zł. Życzę więc dużo szczęścia na cały dzień i pozdrawiam.” Kurczę, moja naiwność czekała na „dziękuję”, co i tak zabrzmiałoby ironicznie.:)

Przyjaciółka przyniosła mi grzybka tybetańskiego, cudownego. Zaczęłam to hodować. Ale okazało się, że w czasie antybiotykoterapii nie powinno się tego pić.

A co Wy o tym grzybku myślicie? Słyszeliście coś o nim?

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 Responses to O doładowaniach telefonicznych i…. o grzybkach tybetańskich

  1. Antoneta pisze:

    Życzę dużo zdrówka.
    A to rzeczywiście, komuś zrobiłaś ładny prezent:) i dziękuję by się przydało!
    Grzybka nie hodowałam i niewiele o nim słyszałam. Podobno działa jakieś cuda. Może pomoże na Twoje schorzenia? Warto spróbować:)

  2. nemezis pisze:

    Pamiętam, kiedy ten grzybek zaczął być popularny przed….właśnie liczę….ćwierćwieczem 😉
    Nikt nie ozdrowiał, ani nikt nie umarł. Dlatego trudno mi powiedzieć, czy w ogóle pomaga.

    A z tym doładowaniem….pojechałaś po bandzie 😉
    Podać Ci swój numer telefonu? Ja chociaż podziękuję 🙂

    Zdróweczka Ci życzę.

  3. ~Parafka. pisze:

    Ciekawe, czy numer, który wstukałaś jest aktywny, czy nie… Z dwojga złego chyba jednak lepiej, żeby to doładowanie komuś posłużyło, niż zupełnie przepadło ;/
    A o grzybku słyszałam kiedyś od koleżanki z pracy, ona lubi takie szamańskie nowości 😉 Mnie do tego nie ciągnie, wiśniówka na razie wystarcza 😀

    Wracaj szybko do zdrowia!! 🙂

  4. ~Talka pisze:

    Korku:)
    Od ponad tygodnia jestem uziemiona, skończył mi się transfer w internecie i prędkość zmniejszyła się tragicznie, blogi ładują mi się po kilkanaście minut, ale próbowałam odszukać komentarz, który kiedyś Ci najprawdopodobniej zostawiłam… Poprosiłam nawet Parafkę, żeby poszukała, bo ja nie byłam w stanie otworzyć kilka notek na raz. Niestety żadna z nas nie znalazła, być może się nie dodał…?

    W każdym bądź razie pytałam tam, czy wiesz kiedy będziesz wybierać się do Pom…:)

    Uszy do góry!

  5. ~korek115 pisze:

    Dokładnie! Pojechałam równo….Nemezis to napisz na maila ten swój nr:) a grzybka nie chcesz:):):) co to z nim zrobić????Bo on rośnie- jak go wyrzucę, żeby nie było jak z tą niebotyczną fasolą!!!

  6. ~korek115 pisze:

    Parafko, Ty też!!!!

  7. ~korek115 pisze:

    Dzięki Talko!
    Nie wiem, co z tym komentarzem. Mnie się czasem zdarza, że komuś napiszę tak obszernie- potem znika, aż żałuję, że nie skopiowałam, bo powtórnie pisać mi się nie chce, a i nie napiszę już tego samego.
    Talko, jak będę jechać do Pom. to dam Ci znać.Mam nadzieję, że te leki mi pomogą. Wypadało by odwiedzić M.i Ciebie:) To na pewno będzie dłuższy weekend.Na razie nie mam konkretnego planu.

  8. ~meandyork pisze:

    ojej to życzę dużo zdrówka! I tego by po drugiej stronie pojawiła się życzliwa dusza, która Tobie telefon doładuje 🙂

  9. ~korek115 pisze:

    ~meandyork- ja wcale tego nie oczekuję:):):)A za pozdrowienia dziękuje! Ciebie również pozdrawiam.

  10. ~Mychaaa pisze:

    żartujesz z tym doładowaniem????? 🙂 boooshe 😀 ale jaja 😀

  11. ~korek115 pisze:

    Wolałabym kupić czerwone martini i wypić z przyjaciółmi.

    Lepiej pić z przyjaciółmi martini czerwone,
    niż trwonić kasę na nieznajome…

    Widzisz, jaki lepiej mi wyszedł?

  12. socjoblozka pisze:

    Nie znam grzybka tybetańskiego ale znam candida i właśnie się leczymy. tzn syna odrobaczam i odgrzybiam a przy okazji całą rodzinę.
    Ale prezent komuś zrobiłaś 🙂 też wolałabym martini wypić niż doładować komuś 🙂

  13. ~korek115 pisze:

    Cóż- tak się czasem zdarzy…Przykro mi, że chorujecie. Taki candida skądś się przyplątał… z basenu, czy ze szpitala. Pewnie antybiotyk da temu radę. Znalazłam takie coś http://candida.org.pl/
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *