Dziecko nie wyrasta z wady wymowy!

”  poproszę o napisanie rzetelnego i przystępnego krótkiego poradnika, zawierającego wskazówki – jak ćwiczyć z kilkuletnim dzieckiem, które ma trudności z mówieniem, sepleni, mówi niechlujnie, szybko i rozumie go tylko mama nie zdająca sobie z tego sprawy. I czy trzeba ćwiczyć, czy przejdzie samo.”

Na prośbę rodziców i blogerek postanowiłam napisać kilka słów o rozwoju mowy dziecka. Już wcześniej pisałam na ten temat tutaj, pod wskazanym linkiem- ale wtedy nie widziałam dużego zainteresowania tym tematem.

http://jedenusmiech25.blog.onet.pl/?p=58

Po pierwsze- proszę zapoznać się z tabelą rozwoju mowy dziecka http://dziecko-i-zdrowie.wieszjak.polki.pl/logopedia/299606,Rozwój-mowy-dziecka.html#

Każde dziecko- to indywidualna sprawa. Ważna jest profilaktyka i nie dopuszczenie do powstania wady! Ale- jeśli rodzic nie widzi wady u swojego dziecka- to niech swoją wypowiedź nagra , a potem jej posłucha- może sobie uświadomić, że dziecko mówi podobnie, przecież to rodzice uczą mowy swojego dziecko ! Ale rodzic może więcej dać dziecku, niż sam potrafi. Wystarczy udać się z dzieckiem do logopedy.

Każdy rodzic powinien śledzić rozwój mowy własnego dziecka. Zwracać uwagę, czy nie pojawiają się niepokojące objawy,np.

-nieprawidłowości w budowie narządów mowy,

-brak gaworzenia we właściwym dla niego czasie,

-brak mowy u 3-letniego dziecka!

Od urodzenia należy mówić do dziecka językiem dorosłych. Spieszczeń używać tylko w zabawach. Nie wymagać od dziecka posługiwania się mową dorosłych, ale też nie naśladować jego języka.Takie postępowanie utrudnia dziecku naukę mowy. Należy też odróżnić „język dziecka” od wady wymowy. Często dziecko mówi ‚dziecinnie’, bo jeszcze nie ma wykształconych w pełni narządów mowy.

Nie przestawiać dziecka leworęcznego na rękę prawą bez konsultacji z psychologiem i logopedą, gdyż można wyrządzić dziecku krzywdę.

Starać się, by zaburzenie mowy zostało usunięte przed rozpoczęciem nauki szkolnej.

Starać się słuchać, co dziecko do nas mówi, bo chętnie słuchane, chętnie mówi.

Zachęcać dziecko do mówienia, nawet jeśli ma zaburzoną mowę.

Rodzice- kochacie swoje dzieci. Wiecie, że rozwój jego mowy ma wpływ na ogólny rozwój dziecka. Jeśli je naprawdę kochacie, zróbcie wszystko, aby mówiło poprawnie.

Pamiętajmy, że dziecko nie wyrasta z wady wymowy!

To nie grypa, którą można wyleczyć syropem. Wady te z wiekiem się pogłębiają i utrudniają dziecku funkcjonowanie w szkole, a potem w pracy.

Nie mogę tu podać konkretnych ćwiczeń , ponieważ to bardzo indywidualna sprawa. Każde dziecko trzeba przebadać, a dopiero potem podjąć terapię do tego dziecka. Wystarczy poprosić o poradę lekarza domowego, albo pediatrę, do którego mama chodzi z dzieckiem.

Można dokonać korekty mowy i usprawnić język dziecka poprzez odpowiednie , codziennie stosowane ćwiczenia. Pamiętajmy jednak, że osoby podejmujące pracę nad korygowaniem wymowy dziecka same powinny mówić prawidłowo. Nasz codzienny sposób mówienia daleki jest od doskonałości! Spójrzmy krytycznie na własną wymowę. Z wymową bywa tak, jak z ubraniem- na co dzień i od święta.

Do dziecka powinniśmy mówić zawsze odświętnie.

W następnych artykułach napiszę jakie ćwiczenia można stosować, aby wspomagać rozwój mowy dziecka,m.in. ćwiczenia oddechowe, ćw. warg, języka, policzków,podniebienia miękkiego i ćw. słuchowe.

Janina Halagarda

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na Dziecko nie wyrasta z wady wymowy!

  1. ~nemezis pisze:

    Wspaniały artykuł i jakżeż pożyteczny dla rodziców mających małe dzieci!

    Jestem takim leworęcznym dzieckiem, które uczono na siłę pisać prawą ręką. Potrafię też w miarę poprawnie pisać lewą. Jednak właśnie tą ręką wykonuję większość czynności. Nie da się zmusić mózgu do rzeczy, które nie są zgodne z jego budową, prawda? Można go nagiąć, ale nie da się zmienić…

    Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂

  2. ~korek115 pisze:

    Zgadzam się z Tobą,Nemezis. Ponadto można wyrządzić wiele szkody, na przykład spowodować, że dziecko zacznie się jąkać. Lepiej w takich ważnych sprawach skonsultować się ze specjalistą, niż podejmować pochopne i często nietrafne decyzje. Pozdrawiam.

  3. ~Antoneta pisze:

    Poruszyłaś bardzo ważną sprawę.
    Często bywa tak, że rodzice nie zauważają ( albo nie chcą) żadnej wady u swojego dziecka i wtedy jest wielki problem.
    Wada wcześnie zauważona i leczona przez specjalistę daje większe szanse na jej skorygowanie.
    Pozdrawiam 🙂

  4. ~nemezis pisze:

    W czasach, kiedy byłam dzieckiem nie zwracało się uwagi na to, że można zrobić krzywdę. Wszystkich lewusów traktowało się w ten sam sposób. Tylko nieliczni z tamtych roczników zachowali swoją leworęczność.
    Teraz inaczej patrzy się na tę sprawę.

  5. ~tuv pisze:

    moja mama była leworęczna i niestety była zmuszana do praworęcznosci/poslugiwanai się prawą reką.
    Efekt – świetnie posluguje się obiema rękoma,z tym że pisze prawą ale wiele czynnosci wykonuje odruchowo lewą.
    Miala sporo problemów by się przestawić;/

    JA jestem oburęczna jakby po niej;).Praworęczna się urodzilam ale odruchowo wiele ,wiele rzecyz robię lewą ręką;)

    w szkole mialam koleżankę zmuszanądo pisanai ręką prawą.Szkoda,bo przez to miala gorsze wyniki.

    a do dzieci zawsze mówilam poprawną polszczyzną. Okropność jak niektore matki
    „dziamdziają” a potem dziwia się że ich mlauch źle mówi… Takie „dziamdziate” mówienie tępiłam u dziadków:),na szczęscie mojej mamie też te mamly przez usta nie przechodziły;)))

  6. ~Antoneta pisze:

    Moja mama była nauczycielką, uczyła w szkole, do której chodziłam wraz z moim rodzeństwem. Dopilnowała, by nikt mojego brata ( a są to bardzo dawne czasy) nie zmuszał do przekładania pióra do prawej ręki ( a byli tacy, którzy próbowali). Moja córka tez jest leworęczna. Na szczęście moja mama jeszcze wtedy uczyła w tej szkole. Dzięki niej córka zachowała swą leworęczność.
    Pozdrawiam 🙂

  7. ~korek115 pisze:

    Tak, Antoneto! I wcale nie trzeba czekać, aż dziecko pójdzie do przedszkola, a potem do szkoły. Od pierwszych miesięcy życia dziecka należy dbać o jego rozwój, również mowy.

  8. ~korek115 pisze:

    tuv-każdy z nas jest inny, dlatego trzeba dobrze poznać dziecko, obserwować,żeby potem podjąć jakiekolwiek decyzje, aby były trafione i żeby działały, tzn. pomagały skutecznie w rozwoju. To bardzo przykre,że dzieci z powodów niezależnych od siebie (wady wymowy czy zaburzona lateralizacja) osiągają gorsze oceny w szkole.A na dodatek często są wyśmiewane przez rówieśników…

  9. Bardzo cenny artykuł. Mnóstwo dzieci, a potem dorosłych ma wady wymowy, wynikające z zaniedbań z dzieciństwa.
    Sama musze się zmobilizować, żeby więcej ćwiczyć z Basią. Ona zaczęła dość późno mówić, ale ma prawidłową i trudną jak na ten wiek gramatykę oraz bogate słownictwo, jednak jest niechlujna w wymowie. Jąka się też czasem, bo chce powiedzieć bardzo dużo trudnych rzeczy, a aparat mowy nie nadąża za główką, a do tego jeszcze te emocje ostatnio bardzo silne z powodu brata i przedszkola.
    My dużo czytamy, śpiewamy, mówimy wierszyków, oglądamy mądre bajki z ładną wymową, więc mam nadzieję, że wszystkie niedociągnięcia i wady ustąpią same. Boję się nieco, gdyż Basia ma problemy z pluciem, celowym dmuchaniem itp., a wiem, że takie sprawności bardzo ułatwiają naukę prawidłowego mówienia.
    Chętnie poczytam więcej o pracy nad mową.

  10. anna pisze:

    Moja córcia nie mówiła spółgłosek tylnojęzykowych (k, g, h). Logopeda poradził mi, by przytrzymać jej język (żeby nie uciekał do przodu), kiedy będzie mówiła taką głoskę. I faktycznie kilka razy tak zrobiłam, dziecko usłyszało głoskę i już samo pięknie mówiło. I naprawdę ćwiczenia nie trwały długo.

  11. ~korek115 pisze:

    Dorotko, wszystkie te czynności, które opisałaś, i które wykonujesz z Basią służą rozwojowi prawidłowej wymowy. Niech więc Twoja wypowiedź również posłuży jako cenna rada dla innych. Jeśli chodzi o dmuchanie, i w ogóle o zabawy- nic na siłę! Ale może narysować szeroki „labirynt”, podać dziecku rurkę i drobinki bibułki aby dziecko lekko dmuchało na te bibułki, dokarmiając np.myszki w norce:) A może wyścigi na dywanie- w pozycji niskiej- kto szybciej do mety- a to jest dmuchanie do wyznaczonego miejsca piórka lub bibułek (można z mamą:)Na pewno znasz wiele innych zabaw, dobre są też bańki mydlane i gaszenie świeczek tortowych.(tak, żeby nie doprowadzić do zgaszenia:)

  12. ~korek115 pisze:

    Anno, logopedzi mają swoje wypróbowane i skuteczne metody. Przy współpracy z rodzicami- czasem wystarczy kilka spotkań i są wyniki! Przy tylnojęzykowych trzeba też zadbać o to, żeby wzmocnić mięśnie podniebienia miękkiego. Misio śpi- i chrapiemy- naśladując oczywiście te odgłosy.kot zmęczony chrapie,kotek kaprysi, ziewa,.W zabawie „chory kotek’-kaszle-może się przeziębił- można „pochorować razem z nim, naśladując ziewanie,szeroko i dlugo ziewamy.Kaszel-, płukanie gardła,branie inhalacji, picie syropu. Zabawianie chorych lalek:powtarzanie przy szeroko otwartych ustach:ka, ko, ke, ku,ak,oke, oko, ga, go ,ge itd…Dobrze, jak dziecko wyczuje to miejsce artykulacji głosek. Można obejrzeć z dzieckiem swoje narządy mowy w buzi przed lustrem i pogimnastykować buzię.

  13. ~ulabrzydula pisze:

    Bardzo istotny problem poruszyłaś.

    Jak słyszę duże dzieciaki, a czasami dorosłe osoby, które mają problem i zamiast „r” mówią „l” to nóż mi się w kieszeni otwiera i zastanawiam się jak rodzice mogli nic z tym problem nie zrobić zawczasu !?!

  14. korek115 pisze:

    akurat „R” jest najtrudniejszą głoską do wymówienia i pojawia się nawet w 5 albo też w 6 roku życia. Ale masz rację, niektórzy nigdy się tego nie nauczą, znamy takich ludzi, prawda?

  15. ~Patryk Gasch pisze:

    Ja jako 5-letnie dziecko źle wymawiałem wiele literek było to na pewno r,l,dz,c,s ź,ć, chyba nawet k! ogólnie było strasznie hardcorowo. Do dziś pamiętam codzienne lekcje dykcji, z rodzicami godz 18. Bolesne ale chwała im za to, że mnie nauczyli poprawnie mówić. Lekkie problemy z dykcją mam jeszcze momentami, kiedy szybko mówię, ale po 20 latach sam zabrałem się za ćwiczenie jej dzięki filmikom na yt i ogólnie wszechwiedzącemu internetowi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *