O przyjaźni, o psie i o Teresce

„Praw­dzi­wa przy­jaźń to dos­ko­nała har­mo­nia te­go, co ludzkie z tym, co boskie.”Cyceron

 

 

Mam przyjaciółkę.

A mieć przyjaciółkę w tych czasach- to tak, jak być posiadaczem wielkiego skarbu.

Przyjaciółki nie zdobędziesz „z dnia na dzień”. Nie znajdziesz jej wg psychologicznych trików i przepisów treningowych. Przyjacielskie relacje buduje się przez całe życie.

Z Tereską znam się niemal od dziecka, a właściwie od szkoły średniej. Razem studiowałyśmy. Nawet nasi mężowie się przyjaźnią. Nasze dzieci się znają i lubią, bo my często się odwiedzamy.

Opowiadamy o swoich sprawach. Czasami- nie widzimy się nawet kilka lat!  A potem- znów się spotykamy. Zawsze jest o czym gadać…

Od kiedy Tereska przeprowadziła się do nowego domu i mieszka poza miastem- te spotkania nie są częste, tym bardziej  zdarzają się zaskakujące, jak zaskakujące jest czasem życie.

Ale nie o Teresce miałam dziś pisać, tylko o jej psie. Czyli, że też o przyjaźni…

Kiedy Tereska wyszła  na drogę, żeby się ze mną przywitać, za nią biegł pies. Duży, piękny labrador. O jasnej maści, biszkoptowej.

I ten pies, to jakby wiedział, że ja jestem przyjaciółką Tereski.

Tak się ze mną witał serdecznie, jakby mnie znał od lat. Jakby za mną tęsknił…

Pogłaskałam go, jak już przywitałam się z Tereską. Weszłyśmy do domu, a pies z nami.

Usiadłam sobie przy barku, patrzę, a Lora- bo tak się ten pies wabi- bierze w pysk kocyk ze swojego posłania i idzie do mnie.

Potrzepała mordą w tę i we w tę stronę, rozścieliła ten kocyk i położyła go tuż obok mnie. Pogłaskałam ją znowu.  Normalnie czułam, że się o mnie troszczy nie mniej, niż jego właścicielka.

Obgadałyśmy z przyjaciółką pół naszego życia, popijając kawę i smakując szarlotkę. Aż tu przyszła pora na papierosa…Ja nie palę…Ale…” dla towarzystwa- Cygan dał się powiesić”- mówi przysłowie, więc niewiele myśląc, schodzimy na dół, do piwnicy.

A Lora bierze znów w pysk ten kocyk!

I idzie z nami po schodach, ciągnąc za sobą legowisko…Znów ułożyła je równiutko tuż u moich stóp, położywszy się na nim. Nie odstępowała nas nawet na krok. Jak już zaciągnęłyśmy się tym dymkiem (czego od razu żałowałam), to wracamy na górę- a to psisko nam cały czas towarzyszyło! Z tym kocem. Coś niesamowitego. I ten pies to była pierwsza osoba, która na mnie nie szczekała z powodu tego papierosa- a i tak wymowne było to nieszczekanie.

Po powrocie do domu postanowiłam, że to był tylko taki jeden mały incydent z tym papierosem. Postanowiłam również, że muszę adoptować psa. Muszę to jednak dobrze przemyśleć i dobrze zorganizować.

Żeby zyskać nową przyjaźń- starej nie trzeba tracić.

Teresko, masz wspaniałego psa!

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 Responses to O przyjaźni, o psie i o Teresce

  1. ~Mychaaa pisze:

    O labradorach mówi się, że to takie psy, które nawet na złodzieja machają ogonem 🙂 ale mimo tego są przesłodkie, zawsze chciałam mieć labradorka, ale niestety, w dzisiejszych „zabieganych” czasach aktualnie nie mam czasu nawet na dziecko 🙂 A za papierosa krzyczę głośne NIE!!! Rozumiem, że jak ktoś długo pali, to ciężko się powstrzymać każdej pokusie, lecz te pokusy są codziennie, i odpornym na nie się jest dopiero po kilku dobrych latach niepalenia…niestety. Wytrwałości 🙂

  2. ~Parafka. pisze:

    Przyjaźń… Temat rzeka, w tradycyjną, według definicji – nie wierzę. Ale cieszę się, że są osoby, które w taką nie tylko wierzą, ale ją także przeżywają!
    Piesy lubię, labladory jeszcze bardziej, ale najbardziej i tak lubię koty 😉
    A ten papieros, to ja nie wiem, co napisać, bo od jednego to się zaczyna, mam nadzieję, że u Ciebie się nie zacznie, bo szkoda tego czasu niepalenia! Trzymaj się i trwaj w postanowieniach. Pozdrawiam 🙂

  3. Talka pisze:

    O nie, załamałaś mnie tym papierosem;/

  4. ~alik pisze:

    — o przyjaźni międzyludzkiej można wiele… mam taką przyjaciółkę i kiedyś też nawet pisałam o tym na swoim blogu, a psy ?… kocham…. w domu mam dwa , takie zwyczajne , ale bardzo , bardzo oddane zwłaszcza ten , który jest ze mną już ponad 10 lat… mówię Ci , więcej rozumie niż niejeden człowiek… temat papierosa pominę , już tu dosyć napisano..
    pozdrówka….

  5. Antoneta pisze:

    Mówią, że psy wyczuwają dobrych ludzi 🙂
    O papierosie przemilczę………………..

  6. Nie będę ganić za papierosa… jeszcze się nie złamałam, 4,5 roku, ale ciągle mam gdzieś z tyłu głowy ten strach, że może nadejść taki dzień… bo nałogi zostają głęboko w człowieku.
    A Basia śpiewa taką piosenkę z przedszkola przyniesioną: „Mała Tereska dostała pieska, a ten piesek, hau hau hau, czarne łapy miał… ”
    Przyjaciółki zazdroszczę, poza rodziną nie została mi ani jedna osoba, którą mogę nazwać Przyjacielem. Nie wiem, czy jeszcze wierzę w przyjaźń…

  7. ~korek115 pisze:

    Wiecie, że „dorywczo” mam dostęp do Internetu i nie odpisywałam na bieżąco. Tak sobie myślę, że przyjaciół mam też w przestrzeni wirtualnej- i to wcale nie ‚ na niby”,ale takich prawdziwych. To jest takie wzruszające, że jak ja tu napiszę, to te słowa docierają do najprawdziwszych ludzi, którzy żyją w realnym świecie, z którymi przecież można się spotkać. Czasem pomoc, albo umówić na wspólną wycieczkę. Niby to do tej pory też było dla mnie oczywiste, ale nie takie namacalne, jak ostatnio, gdy jedna Blogerka przysłała mi paczkę z czekoladkami…Dziękuję Wam wszystkim, kochani, że jesteście ze mną już dwa lata. Wy też jesteście moimi przyjaciółmi.

  8. ~korek115 pisze:

    Dziękuję za wsparcie w tym niepaleniu…. aż mi wstyd, rzeczywiście- nie jest to łatwe! Ale jestem świadoma tego, że nie wolno mi palić.

  9. socjoblozka pisze:

    Tak dużo napisałam a wszystko zaginęło w cyber przestrzeni. Chyba przesadziłam z treścią, dlatego tym razem rozbiję na mniejsze komentarze.
    Lora przesympatyczna, towarzyszyła wam w pogaduszkach, w końcu też kobitka.

  10. socjoblozka pisze:

    Jedne papieros to chyba nic strasznego. Mój mąż też tak ma, że jak przyjdą goście to wychodzi z nimi do towarzystwa na papieroska i czasem skusi się na jednego a potem długo tego żałuje. Przez dwa dni czuje niesmak w ustach i wydaje mu się, że ubranie i włosy stale śmierdzą, choć już ma nowe ciuchy i brał prysznic. Taki jeden dymek utwierdza go w przekonaniu, że dobrze zrobił rzucając palenie.

  11. socjoblozka pisze:

    Adopcja psa to najlepsze co można zrobić. Według mnie, dopóki w schronisku będzie choć jeden pies, ludzie powinni je adoptować a nie kupować. Pisałam o tym:
    http://moje-slow-life.blog.pl/2013/06/07/nie-kupuj-psa-w-worku/
    Ale adopcja psa to też odpowiedzialna i trudna decyzja. Czasem po czytaniu wzruszających historii i uratowanym psie i jego wdzięczności, to zbyt wiele oczekujemy. Owszem takie historie są prawdziwe, sama tego doznałam i to niesamowite przeżycie, ale może też być inaczej. Czasem kierując się litością możemy wybrać psa, który zupełnie nie pasuje do nas. Dobrze jest wziąć psa z domu tymczasowego gdzie już otrząsnął się ze schroniskowego życia, wiadomo też jaki ma temperament. Ale powiem szczerze, że uczucie wyprowadzania psa ze schroniska to coś niesamowitego. Pierwsza jazda do domu gdzie pies aż kipi szczęściem ładuje niesamowicie akumulatory. Ale trzeba się liczyć, że może się zdarzyć coś nieprzewidzianego, mi np. pies zwymiotował, chyba ze szczęścia i emocji bo potem nie miał choroby komunikacyjnej. Wybranie psa spośród setki też nie jest proste, warto mieć kogoś do towarzystwa kto zachowa rozsądek, bo ja zawsze chciałabym wyjść ze wszystkimi. Gdybyś chciała więcej o tym porozmawiać to podaję maila:
    socjolozka@op.pl
    Pozdrawiam

  12. anna pisze:

    Pies to duża odpowiedzialność, ale i radość ogromna. 🙂 A jeden papieros i to z przyjaciółką to straszny grzech nie jest. 🙂

  13. korek115 pisze:

    Aniu, tak właśnie myślę…ale ja szczególnie muszę się pilnować, jeśli chodzi o te papierosy

  14. korek115 pisze:

    Socjoblożko, chcę Ci powiedzieć, że mnie właśnie też już papierosy śmierdzą i ubranie i włosy, więc mam tą świadomość i staram się nie palić. Czasem mnie bierze, a potem myślę- po co to znów zrobiłam…

  15. ~Klarka Mrozek pisze:

    tak sobie przypomniałam scenkę – wielki, kudłaty, rudy wilczur i malutki chłopczyk, obejmujący psa za szyję. Dziecko ma buzię we łzach i żali się psu – Bobasku, nie przejechałem się dziś samochodem, nie zabrali mnie! A pies mlachnął jęzorem po zapłakanej buzi aż się wszyscy zaczęli śmiać i chłopczyk też.
    Teraz sobie myślę – co czuje dziecko w obecności takiego wielkiego psa. Wyobraźmy sobie zwierzę, który ma nasz wzrost! I nie bój się pieska.

  16. ~korek115 pisze:

    Klarko, tak właśnie było. Bobas Twój, a ten drugi Bobasek mój:) Właśnie wyjeżdża…a łzy są na moich policzkach. Ale ja nie mam psa

  17. nemezis pisze:

    Od papierosów trzymam się już…..21 lat. Ehhhhhh, minęło trochę. Trzymam się z daleka, jak diabeł do święconej wody 😉 I Tobie życzę tego samego.
    A psiaki…
    Cudne są, ale także umierają. Będę przeżywać, kiedy mój 18-letni staruszek dokończy żywota…Czy wezmę następnego? Dzieci mają taki plan. Zobaczymy co przyniesie życie…
    Serdeczności ślę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *