Zapowiada się dobry dzień

Dzisiaj był wyjątkowo piękny, słoneczny dzień, jakim obdarował nas złoty październik. Już z samego rana postanowiliśmy wybrać się na dłuższą, jesienną wycieczkę do Ciężkowic, pospacerować po skałkach, pooddychać leśnym powietrzem i upajać się cudownym słońcem i jesiennym lasem, mieniącym się milionem kolorów i zapachów. 

Niestety, jak tylko przejechaliśmy kilka kilometrów, popsuł się samochód. Jak tylko nasza Olusia dowiedziała się o tym, że trzeba jechać do mechanika, bo auto coś szwankuje, od razu zapytała:”Czy to znaczy, że nie pojedziemy do muzeum?”

Niestety, Oleńko. Najpierw musimy naprawić samochód. Moja wnuczka, to wręcz dziecko książkowe. Jest też dobrze wychowaną dziewczynką, bo mamusia dużo z nią rozmawia i nie lekceważy jej potrzeb i pytań. Jako 3-letnie dziecko rozumie, że trzeba zmienić plan. Nie protestuje, nie płacze, nie rzuca się. Przyjmuje tą zmianę z niechęcią, ale godzi się z nią i rozumie tę sytuację.

 To ty, ciociu idź z Oluśką na plac zabaw, a my z mamą- do mechanika! Zaproponowała babcia. Jest sobota- łatwo nie będzie! A na dodatek przed nami jutro daleka podróż…

Oczywiście, nasza Olusia uwielbia zabawy na placu zabaw! A jeszcze dziś czeka ją dodatkowa atrakcja, bo spędza czas ze swoją jedyną i ulubioną ciocią, na którą zawsze można liczyć!

W pierwszym warsztacie mechanik sprawdził na komputerze -trzeba zrobić to, to, to…ale dziś nie ma czasu. W drugim zakładzie- my tego nie robimy, bo nie mamy sprzętu. Może pani jechać tu, tu, lub tam- powinni to pani zrobić. W kolejnym warsztacie, przepraszam- stacji napraw-nareszcie udzielono nam pomocy. Samochód był sprawny, tylko kontrolka dawała złe informacje!

Minęły już trzy godziny. Trzeba wracać na plac zabaw po dziecko i ciocię. Już nikomu nie chce się jechać do Ciężkowic, i wszyscy głodni. No to chodźmy do restauracji, bo komu się teraz będzie chciało gotować?

W restauracji nasza Oluśka wybiera sobie odpowiedni stolik i my jej na to pozwalamy. Jak tylko się rozsiądziemy przy stole-Ola ma potrzebę do toalety. Tak więc babcia wychodzi z Olą, bo ona też taką potrzebę odczuwa. Na szczęście w toalecie obie są samodzielne. Wchodzą do oddzielnych kabin, potem myją ręce używając mydła i papieru (a ile przy tym wspólnych rozmów!)Babciu, ale moje mydełko pięknie pachnie, powąchaj! No, pięknie. A moje też, sprawdź, Olu. I tu Olusia wącha moje dłonie. Potem suszymy. Wracamy wreszcie do stolika.

Wybieramy dania. To też jest cała historia! Olunia uwielbia rosołek. Dzisiaj po trzygodzinnym pobycie na świeżym powietrzu z ciocią ten rosołek z makaronem wyjątkowo szybko zniknął z miski. Muszę dodać, że Ola je samodzielnie, używając chusteczek i serwetek. Posługuje się też świetnie widelcem i nożem (nie przy rosołku, oczywiście!) Pijąc coca-colę , zauważyła, że kolor rurki nie jest jej ulubionym kolorem. „Mamo, czy mogłabym dostać różową rurkę”- zapytała. „Tak, podejdź do bufetu i wybierz sobie rurkę, o, popatrz, tam są w kubeczku”-mówi mama. „Ale ja się troszkę wstydzę…” „No dobrze, to pójdę z tobą”. I w taki sposób Ola otrzymała rurkę w ulubionym, różowym kolorze.

Zamówiliśmy oczywiście jeszcze inne dnia- każdy coś innego, wg uznania, no i żeby Ola miała wybór. Bo to jest ważne, żeby dziecko mogło samo zdecydować: co chce zjeść, (np.rosołek, czy frytki?) co chce ubrać, (np.sukienkę,czy spódniczkę?) i żeby miało wybór. W ten sposób uczy się samodzielności i czuje się doceniana i kształtuje się jej osobowość, jeśli sama może dokonać wyboru. Zawsze, kiedy to możliwe- dajmy dzieciom takie szanse. Niech się uczą dokonywać wyboru już w dzieciństwie- może nam się wydaje, że w małych sprawach. Gdy dorosną- łatwiej im będzie dokonać wyborów często poważnych, życiowych.

W restauracji zjedliśmy przepyszny obiad.

Po obiedzie były jeszcze szalone spacery na werandzie restauracji z babcią! I babcia wtedy tak się czuje, jakby miała tyle lat, co Ola. Babcia idzie i udaje, że jest zmęczona- Ola też! Babcia idzie w podskokach krakowiaczka- Ola też! Babcia idzie wypoczęta i uśmiechnięta- Ola też! No, a potem zmiana ról i zabawa trwa nadal, tylko , że babcia naśladuje Olkę:) Ubaw jest po pachy i wiele radości.

 Kawę wypiliśmy już u dziadków. I to spotkanie w towarzystwie pradziadków było  bardzo miłym wydarzeniem i wielce wychowawczym. Stwierdziliśmy, że pomimo nie planowaliśmy tego wszystkiego- i tak mamy fajny i udany dzień. Chłopcy wybrali sobie spacer po Tuchowskim Lesie i cały czas byli pod telefonem, na wypadek- gdybyśmy potrzebowali pomocy. A wieczorem przyjechał małżonek ze stolicy. Taka niespodzianka:)

Czasem możemy sobie coś zaplanować, ale niestety, są sytuacje, które pomieszają nam szyki dnia. A i tak może być fajnie i rodzinnie.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Zapowiada się dobry dzień

  1. ~Mychaaa pisze:

    O tak! Świadomi Rodzice to szczęśliwe dzieci ! Każdemu żyje się lepiej, zdecydowanie :)))

  2. ~Syla pisze:

    Ciocia nie jedyna, ale za to Chrzestna, więc wyjątkowa 🙂 . Takich chwil wspólnie spędzonych jak najwięcej 🙂

  3. korek115 pisze:

    Mycho, dawno Cię tu nie było:) Pozdrawiam cieplutko!!!

  4. Antoneta pisze:

    Taki wypad z rodziną to wspaniała sprawa:)

  5. ~parafka pisze:

    Takie ‚spontany’ są fajne, miła odmiana i odpoczynek od zorganizowanego życia. A awarie samochodu to codzienność dla kierowcy, grunt to trafić na dobrego mechanika, a nie na oszusta.
    Pozdrawiam 🙂

  6. anna pisze:

    Taka nieoczekiwana zmiana planów czasami bywa lepsza niż zrealizowanie tegoż planu punkt po punkcie. Miło jest spędzać czas z rodziną. Takie chwile są bezcenne. 🙂

  7. Ola jest wyjątkową dziewczynką 🙂

  8. mama super5 pisze:

    Wasza Ola jest świetna i wydaje mi się po lekturze wpisu, że jest bardzo zrównoważoną, grzeczną dziewczynką.
    Moje małe potworki ostatnio ciągle marudzą i dają do wiwatu 🙂

  9. ~korek115 pisze:

    To prawda, że Olka jest grzeczną i wrażliwą dziewczynka. Wkrótce skończy 4 latka!!! Ale swoich miałam czwórkę i nie wszyscy byli tacy grzeczni, o nie! Czasem myślę, że trzeba poczekać, aż pojawią się wnuki???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *