Uwaga! Gaz- cichy zabójca.

Ja od lat ogrzewam dom gazem.

Poprzednio mieliśmy dwa piece gazowe, jeden w łazience, a drugi w pomieszczeniu „pod schodami”. Ten w łazience podgrzewał wodę „na bieżąco”, taki nowoczesny junkers, a ten drugi  był do centralnego ogrzewania domu. Chcę dodać, że w łazience są okna, które co dzień były otwarte. Gdy 15 lat temu uruchomiliśmy te dwa piece- nikt jeszcze we wiosce nie miał ogrzewania na gaz. Nikt też nie miał zaufania do tego typu ogrzewania. Nawet ja. Ale łatwiej nam było wykonać takie ogrzewanie, bo już zbliżała się jesień, musieliśmy się przeprowadzać do nowego domu. Przeszłam już różne typy ogrzewania, od palenia w piecu domowym, po palenie węglem, rąbaniu rozpałki, wybieraniu popiołów itd.

Postanowiliśmy wiec przejść na gaz.

 Miało być nowocześnie, ekologicznie i taniej. Wszystko nowe, wszystkie zabezpieczenia,  kominiarz, odbiorcy inwestycji zapewniali nas, że wszystko jest ok. Mąż pracował ciągle poza domem i przeważnie sama zostawałam z czwórką dzieci. Pamiętam, jak spałam „na czujce”. Ciągle sprawdzałam, czy piec dobrze chodzi. Oczywiście wietrzyłam dom codziennie, przestrzegałam wszelkiego bezpieczeństwa.

Pewnego dnia, gdy akurat ja wyjechałam na kilka dni a mąż został w domu- córka zasłabła podczas kąpieli w łazience. Mąż wezwał pogotowie. Okazało się, że to było zatrucie CO.

Do dziś nie wiemy, jak do tego doszło. Czasem są duszne dni,w zależności od pogody.Jakieś dziwne zawirowania w kominach, zmienia się ciąg w kominie itd, itd…

W szpitalu córka spędziła kilka dni.

Dziś jesteśmy świadomi tego, że cudem się uratowała. Od tego czasu zdjęliśmy zamki w łazience i w toalecie, aby był łatwiejszy dostęp do tych miejsc, na wszelki wypadek. Pozakładaliśmy dodatkowe czujniki gazu.

Ogrzewanie gazowe może jest wygodne, ale wcale nie takie bezpieczne, ani nie takie tanie. Gaz jest coraz droższy. Piece też się zużywają,  jak wszystko.

Wczesną wiosną przeprowadziliśmy remont domu. Zakupiliśmy znów nowoczesny piec gazowy, jeden dwufazowy. Podobno spełnia wszystkie warunki bezpieczeństwa. Powietrze do spalania pobiera sobie z zewnątrz budynku. Dodatkowym atutem jest to, że w łazience nie ma już pieca! A ciepła woda jest stale:) Czujemy  się bezpiecznie. Coraz więcej osób przechodzi na ten typ ogrzewania. Obecnie nie wróciłabym już do ogrzewania węglem.Ale ostrożności- nigdy dosyć!

Piszę to po to, żeby przestrzec wszystkich, że ogrzewanie gazowe wymaga szczególnie wysokiego bezpieczeństwa i czujności. Częstego sprawdzania urządzeń. Przed włączeniem systemu grzewczego- warto poprosić fachowców o pomoc. A teraz właśnie, kiedy już zaczynamy na dobre ogrzewać mieszkania, pamiętajmy o wietrzeniu pomieszczeń. Co roku dochodzi do ludzkich tragedii. Nam udało się tego uniknąć, chociaż brakowało niewiele.

Bądźmy rozważni.

 

 

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony, Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Uwaga! Gaz- cichy zabójca.

  1. ~Talka pisze:

    Gazu boję się jak diabeł święconej wody! W domu nigdy nie mieliśmy kuchenki gazowej, a telewizyjne informacje o kolejnych wybuchach w domu doprowadzały mnie do obłędu. Któregoś dnia tata powiedział, że zamierza zmienić kuchenkę na gazową, ale odwiodłam go od tego pomysłu. Teraz mieszkam w domu i w prezencie ślubnym dostałam od świadkowej piękną, nowoczesną płytę gazową… Jeszcze nie mamy zrobionej kuchni, ale myśl o tej płycie napawa mnie niemałym lękiem. Czujnik dymu – obowiązkowo! Drugi do kotłowni, gdzie stoi piec C. O – na gazowy nigdy bym się nie zdecydowała, ale i temu bydlakowi nie ufam – co i rusz go doglądam i sprawdzam i cieszę się, że w naszym domu wiatr hula jak w wesołym miasteczku na kolejce górskiej. Oprócz kratki wentylacyjnej w kotłowni (której i tak nie ufam), mam otwarte wieko na strych, a strych jest tak szczelny, jak sito:) Dodatkowo na noc zamykam drzwi z sieni do kuchni, a otwieram drzwi z sieni do drugiej połowy domu, gdzie nie ma stropu, a ściany są szczelne jak i te strychowe. Jak już postawimy ściankę w sieni, która sprawi, że kotłownia będzie prawdziwą kotłownią, a nie kotłownio-sienią i wyremontujemy drugą połowę domu, to ze strachu chyba zamontuję po 10 czujników w każdym pomieszczeniu! 😀 Wiem, panikara jestem, ale nie ufam niczemu, co się pali, tli, żarzy itd. Pewnie dlatego nie palę też papierosów! 😀

  2. ~Talka pisze:

    P.S
    Teraz, kiedy tata został sam, znów przymierza się do kuchenki gazowej, bo elektryczna jest starsza ode mnie i ciągnie o wiele więcej prądu, niż potrzebuje. Martwię się o niego, bo tata ma skłonność do wstawiania mięsa i… usypiania. Już nie jeden raz budziłam się w nocy skąpana w śmierdzącym mleku i dusząc się szłam po omacku do kuchni, a tam dymiło się jak w piekle… Wkrótce tata dostanie ode mnie czujnik dymu i czadu, bo bez względu na to, jaką kuchenkę będzie miał, i tak może dojść do nieszczęścia (tfu, tfu!). Z tatą jest jeszcze jeden problem – nałogowo pali papierosy i też nieraz usnął z tlącym się papierosem w ręku, a podłoga przy jego łóżku ma coraz więcej charakterystycznych, małych, czarnych plamek. Nie oduczy się palenia w domu tym bardziej teraz, jak ja tam nie mieszkam i wątpię, żeby w ogóle oduczył się palenia. Takie to są właśnie problemy z własnym ojcem! Prawie jak z dzieckiem.

    Nigdy nic nie wiadomo… Sama wiesz o tym najlepiej. Na całe szczęście Twojej córce nic się nie stało! Ale inni nie mieli tyle szczęścia. Dobrze, że o tym piszecie, te sprawy są cholernie ważne!

  3. ~korek115 pisze:

    Talko, ja wytrzymałam dziś i nie będę palić! Juz tyle papierosów w życiu spaliłam, że najwyższa pora rzucić!!! Trochę ze strachu- bo już lat mam nie mało! a panikarą też zawsze byłam. Zostawałam z małymi dziećmi sama- to podwójna odpowiedzialność.
    Zawsze sprawdzam, czy wszystko w porządku.Pozdrawiam Twojego Tatusia i namawiaj go, żeby tez rzucił palenie! Pozdrawiam

  4. anna pisze:

    Mnie piecyk gazowy kiedyś się zagotował, niewiele brakowało, aby wybuchł.

  5. ~korek115 pisze:

    No własnie, czasem może dojść do różnych awarii. co roku słyszymy o różnych wybuchach gazu w domu, nie tylko zatruciach. a przecież i piece węglowe też stwarzają pewne zagrożenie.

  6. mama super5 pisze:

    Też przeraża mnie gaz, a właściwie możliwość wybuchu. Pamiętam jak kiedyś widziałam na własne oczy pobojowisko po wybuchu bloku z wielkiej płyty – okropne. Ale żyjemy w takim klimacie, że zimą bez ogrzewania się nie obejdzie, cóż robić. Jak ktoś pali w piecu węglem też może ulec zatruciu czadem. Najlepiej zainstalować czujniki i na bieżąco kontrolować stan instalacji grzewczej.

  7. Antoneta pisze:

    Nie tylko gazowe piece są niebezpieczne. Piece węglowe tak samo stanowią zagrożenie. Jest wiele przypadków zaczadzeń. Czad to taki cichy zabójca. Warto mieć zamontowane czujniki:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *