Złość też bywa oczyszczająca ( taka sobie pisanina)

A może to miało być całkiem inaczej? Zła jestem dziś od rana, każdy z nas tę emocje zna, prawda? O złości dużo można pisać, mówić, ale nie wszyscy wiedzą, jak sobie z nią radzić???

Pokazywać ją, czy nie? I tak źle i tak źle!

Nawet nie myślałam, że fontanna może mieć też uczuć tyle- całą gamę uczuć- od miłości aż po złość! Ale to, co mnie złości- daje w kość i to własnie mnie.

To wulkan może jest, a nie zwykła fontanna, zrobiona prymitywnie ,a może i z pomysłem, no a ten Janek- jak figurka tej fontanny, a więc zamysł artysty był zupełnie inny, niż mój wierszyk. No dobrze, już się trochę wygadałam. Nie chodzi ani o ten wierszyk, ani o fontannę- o fontannę może trochę tak…

Ta pogoda to też swoje robi- upały, upały….A wczoraj deszcz, a dziś nie wiadomo jeszcze jak będzie–srak! Dalej jestem zła!!!! Płakać mi się chce- niech więc ta fontanna łzy rzęsiste leje! Nie sądziłam, że tyle funkcji spełni… Pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy. Mam nadzieję, że mi ta złość minie. Idę na spacer, bo już roweru nawet nie mam! Ktoś mi go wziął!!! Dobrze wiem nawet kto 🙁

Byłam na basenie, trochę mi przeszło, ale tylko na chwilę. Wpienili mnie chłopcy, którzy urządzili sobie skoki do wody w sam środek jakuzi i bryzgali wszystkich wokoło, co mieli niby zły humor. Już na sam fakt, że im zwrócę uwagę: „Nie chlap wodą”- śmiać mi się zachciało. Zeszłam więc im z drogi (z wody) i uparcie ćwiczyłam moje marne umiejętności pływackie najpierw z prądem rwącej rzeki na plecach a potem marsz pod prąd:)Po moich wyczynach pływackich od razu lepiej się poczułam i opuściła mnie złość na chłopaków, chociaż nadal uważam, że nie musieli się zachowywać tak, jakby sami byli na basenie.

Chłopcy jednak urządzili sobie kolejną zabawę, wrzucając do wody kilka kulek spod sztucznych roślin ozdabiających relaksacyjną część basenu. Kulki pływając po powierzchni wody wyglądały jak kupki, gówienka. Nikt się jednak tym nie zainteresował. No tak, świetny żart chłopczyków, a nuż jakaś stara baba się nabierze i będzie robić aferę. Nie będzie robić! Widząc, że ratownicy nie zwracają na to uwagi doszłam do wniosku, że ten numer jest im doskonale znany.

Ach, te emocje, ta złość! Dałam sobie z tym spokój, bo widzę, że nic nie nawojuję. Lepiej jednak zachować zimną krew i uśmiechać się. A może nie mam racji? No i wyszło na to, że złość działa oczyszczająco, bo z basenu wróciłam czyściutka i jak nowa, pachnąca świeżym chlorem…no i proszę- co za dzień! We wszystkim widzę coś złego i wkurzającego:)

Spokojnego weekendu życzę wszystkim Czytelnikom, dużo humoru i wiele miłych przygód. Podobno złość piękności szkodzi, pamiętajmy o tym:)…No, ale czy jest tu jeszcze o co walczyć:(

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Złość też bywa oczyszczająca ( taka sobie pisanina)

  1. ~socjoblozka pisze:

    Dzięki za ten wpis, bo mnie też złość opętała straszna i już mi lżej jak piszesz, żeby dać sobie spokój. Faktycznie dam sobie spokój, bo to jak wojowanie z wiatrakami 🙂 Nie dam się sprowokować i tym zwyciężę 🙂
    Pozdrawiam i powodzenia.

  2. A czy istnieje ktoś, kto nie miewa takich dni, że „bez kija nie podchodź”? Ja na pewno nie, moje dziecko tym bardziej, że o mężu nerwusie nie wspomnę… Póki to jest stan przejściowy, to ja myślę, że nawet dobrze robi, że pomaga upuścić nieco napięć i trzeba sobie pozwolić na złość, gniew, niezgodę. Byle potem umieć się do siebie uśmiechnąć i mieć zawsze nadzieję na lepsze dni.
    Pozdrawiam mocno.
    Mi dziś raczej smutno, że raczej wolałabym czuć się gniewnie, bo to zawsze jakaś aktywność…

  3. ~Parafka. pisze:

    Nie można emocji tłumić w sobie. Nie można, bo nawet błahostki, kiedy się w końcu nawarstwią, wybuchają taką fontanną łez i wściekłości, że to aż niebezpieczne, zarówno dla naszego zdrowia i najbliższego otoczenia. Sama się przejechałam na byciu wiecznie uśmiechniętą, smutki trzymałam w sobie, skończyło się katastrofą i to w najmniej pożądanym momencie (a czy kiedykolwiek jest odpowiedni czas na okazanie słabości?).
    Wkurza mnie bezmyślność młodych ludzi, bo są oni niejako wizytówką swojego pokolenia i wystawiają takie świadectwo, że jak starsi widzą grupę młodych osób wchodzącą czy do lokalu, czy gdziekolwiek, to najchętniej by się przenieśli, bo od razu się pojawia czerwona lampka „DZICZ! trzeba uciekać”.
    Ale prawda jest taka, że na negatywne emocje bardzo dobrze działa aktywność fizyczna i jak widać w Twoim przypadku – rzeczywiście. Basen chociaż trochę pomógł uporać się ze złością.
    Życzę Ci jak najmniej złych emocji, a więcej pozytywnych. Pozdrawiam ciepło w te jesienne dni (nad Bałtykiem już październik)!

  4. ~Talka pisze:

    Złości absolutnie nie wolno chować w sobie… Dobrze jest znaleźć coś swojego, co da upust emocjom bez narażania innych, ale przede wszystkim siebie, na niepotrzebne cierpienie. Takie kumulowanie, głównie negatywnych uczuć, to nic dobrego nie przynosi 🙁 Ja, kiedy jestem wściekła, najchętniej wykonuję generalne porządki – złość mija mi od razu. Ale bardzo lubię też pływanie, albo chociaż spacer po lesie.

    Pozdrawiam ciepło,
    Talka

  5. ~Ula pisze:

    Podobno złość trzeba z siebie jak najszybciej wyrzucić.
    Im głośnie będziesz krzyczeć – tym lepiej.
    A najlepiej wypadałoby wybrać się do lasu, tam nas nikt nie widzi i nie słyszy…
    A do domu wrócimy jakby inni, ponieważ wszystko co złe, co niedobre, co nas tak
    bardzo denerwowało pozostawimy właśnie tam….
    A pływalnia, na którą się wybrałaś na pewno dobrze Ci zrobiła.
    A chłopcy – cóż nie trzeba zwracać na nich uwagi, bo w tym wieku cieszą się jak zrobią komuś psikusa.
    Miłego Dnia.

  6. ~Antoneta pisze:

    Wykrzyczeć wszystko- to najlepszy sposób na pozbycie sie stresu, złości, niezadowolenia ….. Buziaczki 🙂

  7. ~Julka pisze:

    Gdy mi smutno, gdy mi żle idę do kuchni by coś zjeść. 🙂 No, żartuję, już nie trzymam się tych metod. Chłopcami się nie przejmuj, bo domyślam się, że to byli gimnazjaliści, którzy podobnie jak pani chcieli się wyładować. 😉 Każdy ma na to swój sposób, ja mam judo, nic mi nie daje lepszego upustu złej energii jak rzucanie swoim partnerem. 😉 Czy jest o co walczyć? Pewnie, że jest. O samą siebie warto. 😉

    Przepraszam, że tak długo tutaj nie zaglądałam, ale wakacje całkowicie mnie pochłonęły. Muszę nadrobić wszelkie zaległości. 🙂

    Pozdrawiam. 🙂

  8. ~korek115 pisze:

    Dziękuję Wam kochani, że byliście tu podczas mojej nieobecności. Jakoś po powrocie z wakacji nie mogę się skupić na blogu. Zdążyłam przeczytać Wasze artykuły, ale sama jestem coś tak rozpasana i nie mogę się wziąć w garść.Pozdrawiam ciepło.

Pozostaw odpowiedź ~Antoneta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *