Jak są zyski, muszą być też straty

Wycieczkę do warszawskiego ZOO planowałam już dawno!

Postanowiłam sobie, że jak tylko mąż przyjedzie z za granicy na urlop, to musimy wybrać się tam z całą rodziną. Teraz jest najlepszy moment, bo wakacje, kuzynki zabierzemy,żeby było weselej. Dzieci długo potem będą wspominać wspólne wyprawy z ciocią, z wujkiem, z kuzynką…Pamiętam jeszcze własne wyprawy z rodzicami i rodziną i do dziś bardzo ciepło o nich myślę.

No więc rano pakujemy co trzeba do samochodu i jedziemy! To niezbyt daleko, bo ok. 150 km. W niecałe 2 godzinki jesteśmy na miejscu. Jak zwykle- nie ma gdzie zaparkować! No cóż- widzę, że większość ludzi już tu zaparkowało, więc postanowiłam pójść tym tropem i dawaj! Jakoś udało mi się nawet przyzwoicie zaparkować. Teraz jeszcze tylko drobna opłata tytułem wstępu-75 zł i jesteśmy w ZOO! Spacery cudownie zagospodarowanymi alejkami, obserwacje zwierząt i przyrody, podziwianie wszystkiego wokół i czas mija, pogoda sprzyja, wszystko gra!

Ale przychodzi taki moment, że trzeba wracać do domu. Podchodzimy do samochodu- a tu- niespodzianka! Samochodu po prostu nie ma!!! I co? Dzieci zmęczone chcą wracać, do domu daleko. Okazało się, że Straż Miejska urządziła sobie w tym dniu czystkę. Dwa samochody holownicze pracowały non-stop, aby uprzątnąć niewłaściwie zaparkowane auta w pobliżu ogrodu zoologicznego. Nas niestety, też to dotknęło. Musiałam wziąć taxi, żeby podjechać po samochód, w którym był dowód rejestracyjny, następnie wrócić i wylegitymować się władzy,wrócić po tenże samochód,, z powrotem na straż. Potem na pocztę, żeby zapłacić ten mandat i znów na parking. Holowanie samochodu-500 zł, mandat-100 zł,taxi-150 zł. W sumie trwało to ok.3 godzin, zanim wreszcie ruszyliśmy w powrotną drogę.

Jak zwykle, czegoś tu zabrakło u organizatorów! Wszyscy w Polsce narzekamy na brak parkingów. Ale w pobliżu takich obiektów jak ogród zoologiczny, w stolicy, w samym centrum Europy i to jeszcze w okresie wakacyjnym uważam, że powinno być  wystarczająco miejsc do parkowania. Ale nie, w Warszawie parkowania nie ma!

Bezcenne wrażenia dzieci z pobytu w ZOO, którymi dzieliły się w powrotnej drodze.

No cóż- jak są zyski, muszą też być straty…

 

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Jak są zyski, muszą być też straty

  1. ~socjoblozka pisze:

    Ojej, współczuję, paskudna sytuacja. W sumie wiadomo, że jak się źle zaparkuje to mogą być problemy ale to racja, że przy różnych miejskich atrakcjach trudno o parking. We Wrocławiu też mamy ogromny problem, aby w weekend zaparkować przy ZOO i pobliskiej Hali Stulecia. Nawet płatny parking jest przepełniony i już przed południem nikogo nie przyjmuje, zwłaszcza jak są jakieś targi. Ludzie ratują się jak mogą, parkują nawet w dość odległych miejscach (mieszkałam w okolicy ZOO przez 5 lat w akademiku i różne cuda widziałam ) a ze strony miasta zamiast pomoc w postaci dodatkowych nawet płatnych parkingów, to tylko zakazy (czasem absurdalne) i straż miejsca zarabiająca na mandatach.
    Współczuję całej sytuacji, bo domyślam się ile narobiła zamieszania.

  2. ~Parafka. pisze:

    Brak słów na taką sytuację. A najbardziej przeraża koszt lawety. 500 zł?! To oni samochód wywieźli do Pruszkowa czy gdzie? Ja tylko podziwiam spokój płynący z tego posta, bo osobiście bym się chyba zagotowała sama w sobie. Rozumiem przepisy, rozumiem wszystko, tyle że właśnie – nie jest nic zrobione dla obywatela, a coraz więcej przeciw niemu. Ja dzisiaj po mojej mieścinie samochodem krążyłam 18 minut, zanim znalazłam małą dziurę na parkingu, żeby się wcisnąć i móc załatwić sprawę, która zajęła mi niecałe 5 min. To jest logika. Ale przecież na zakazie nie zostawię, bo to pod oknami SM, więc to tak, jakby się samemu pchać do paszczy lwa.

    Ale przyznaj, że warszawskie ZOO piękne? Ja byłam w zeszłym roku, a w tym roku byłam w krakowskim. Lubię oglądać zwierzaczki, szczególnie te nieznane. Do cyrku nie chadzam, ale do ZOO jak najbardziej 🙂 A, no i ceny zabójcze, prawda?

    Pozdrawiam 🙂

  3. Antoneta pisze:

    Z tymi parkingami to w większości miast jest taki problem. Miała być fajna wycieczka a tu co? Problemy z samochodem i dodatkowe koszty. Podziwiam Twój spokój. No ale cóż, takie jest życie. Oby dzisiejszy dzień przyniósł same radości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *