A ty rowerku jedź!

Nadal kontunuuję przejażdżki rowerowe. Nie zmieniam trasy, ale na trasie co dzień obserwuję różnorodne zmiany. Nie mówiąc już o tym, że pogoda się popsuła. Włożyłam więc kurtkę przeciwdeszczową, nie chcąc rezygnować z przejażdżki i dalej, w drogę! Pięknie kwitną drzewa akacjowe i cudnie pachną.W zbożu pojawiły się kwitnące, czerwone maki. Samo zboże wygląda przeuroczo. Trawy są tak wysokie, że nie sposób zobaczyć, czy z zakrętu nie wyjeżdża jakiś pojazd.W niektórych miejscach już podkoszone.

Jest chłodno, ale jadąc, takie gorąco mnie oblało, że tą kurtkę trzeba było ściągnąć! Przecież to nie jakieś zawody, mogę sobie przystanąć, odpocząć, nazrywać tych maków i ozdobnych traw.Tylko jak to teraz wziąć ze sobą na rower? Nie ma ani bagażnika, ani koszyka, ani nic. Cóż-w rękę-i jadę! Wiatr taki zimny, jak ten kapiszon zalożyć na głowę? Udało się, tylko, że teraz nic nie widzę! -No , spoko, jakoś udało mi się uwolnić moje oczy. Nagle przemknął obok mnie prawdziwy rowerzysta, taki w kasku, krótkich kolażówkach i w krótkim rękawie. Jak mu nie zimno, pomyślałam, wszak moje uszy dziś bardzo ucierpiały od wiatru. Ręce aż zaczerwieniły się od chłodu, a ten- w krótkich spodenkach! No tak, starszym osobom, to jest zimno-pomyślałam jadąc dalej i podziwiając nasza przepiękną okolicę. Odkryłam dzisiaj, że mamy w pobliżu drugie gniazdo bocianie.  Zauważyłam również, że te przejażdżki sprawiają mi coraz więcej przyjemności, a coraz mniej męczą. Nie zamierzam z nich rezygnować. O rowerze przypomniał mi się kawał. Wiadomo, że niektórzy, a zwłaszcza nauczyciele to każdego i wszędzie muszą pouczać! Idzie sobie mama z synkiem, a synuś prowadzi rower. „Jedź mój kochany lowelku”-mówi chłopczyk do rowerka. Przechodząca kobieta to usłyszała (na pewno nauczycielka) i poprawia dziecko: „chłopczyku, nie mówi się lowelku, tylko rowerku!”

„Spier….j ty stara k…o,         A ty lowelku jedź!”

Co kawał, to kawał, ale wiadomo też, że nasze dzieci znają takie słowa i posługują się nimi wcześniej, niż słowem dziękuję, czy przepraszam. A rodzice nawet są dumni z tego, że ich syn mówi, jak stary. Kontrolujmy się więc, jak mówimy do dzieci i przy dzieciach. Warto podkreślić, żeby mówić zawsze ściszonym głosem, odświętnie i pięknie- czy to jest możliwe? Postarajmy się przynajmniej.

Skoro już dziś jestem przy anegdotach, mój małżonek był świadkiem takiego zajścia(a może mi to opowiedział, jako kawał?) w tramwaju: Poranny tłok, jadą ludziska, dużo starszych osób i młodzież ściśniona jak ogórki w słoiku. Chłopcy zachowują się głośno,jadą do szkoły, na uczelnie, rozmawiają o różnych rzeczach. Wreszcie jeden mowi: Żeby tak k…a ktoś wynalazł taki proszek, że jak nim posypać po głowach (tych siedzacych staruszków) to wszyscy by zniknęli! Tyle miejsc wolnych byłoby!” Zapadła cisza, nikt się nie odezwał, nikt nie zareagował. Na następnym przystanku wysiadała starsza pani. ‚Młody człowieku- powiedziała- teraz jest taki postęp!  Jak ty będziesz w moim wieku, to taki proszek na pewno już wymyślą”.

A przypomniało mi się to, ponieważ ostatnio byłam na spotkaniu emerytów, starszych osób. To jedyna okazja, że mogą oni się zobaczyć, porozmawiać, razem zjeść coś dobrego. Pośpiewać wspólnie przy ognisku, powspominać młode lata, które niejednokrotnie były pełne wydarzeń i kariery zawodowej,siedziałam wszak wśród samych dyrektorów. Tak bardzo chwalą się swoimi dziećmi, swoimi wnukami, prawnukami, że takie zdolne, mądre, piękne. A za chwilę żalą się, mówiąc:”Pani nawet nie wie, co to znaczy samotność! To jest straszne”Inna pani opowiada o tym, jak syn dzwoni co dzień do niej z rana i pyta, czy jeszcze żyje…Żyję, żyję, syneczku, nie martw się o mnie”.Starość jest smutna…ale czy tak naprawdę musi być? Musimy wyrabiać jakąś wrażliwość w dzieciach, żeby były świadome tego,iż ten problem dotyczy wszystkich: my też będziemy się starzeć!

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 Responses to A ty rowerku jedź!

  1. ~carri pisze:

    Myślę że to czy starość jest straszna zależy w dużej mierze od samych „staruszków”. Ja co prawda patrzę z punktu widzenia 18 latki, ale moja babcia i dziadek raczej nie czują się samotni, jeżdżą na wycieczki, latają samolotem, są aktywni. Ciocia, która jest w tym samym wieku mówi tylko, że „za stara, że nie wypada” i siedzi w domu marudząc. Odwiedzam moich dziadków bardzo często, jeżdżę do nich po szkole rowerem na działkę i nie nudzę się w ich towarzystwie. 😉 jestem ich jedyną wnuczką. Pozdrawiam;-)

    • Witam!Carri,ale Twoi dziadkowie mają szczęście! Na pewno dumni są z wnusi.Jako 18- latka,nie każda ma czas dla dziadków bo jest zaaferowana innymi sprawami,a Ty jestes pewnie ich największym skarbem.Widać,że Ty ich też kochasz i doceniasz.Pozdrawiam.

  2. Gratuluję postu na blog.pl 🙂
    Uwielbiam te rowerowe opowieści.
    Czytelniczka poniżej ma rację. Starość zależy w dużej mierze od nas samych, nie możemy liczyć na to, że dzieci będą naszymi towarzyszami, ale możemy stać dla nich milszym kompanem, nie narzekając, nie dodając sobie lat i schorzeń, dbając o siebie, korzystając z życia, pokazując, że nam też się chce. Ważne jednak, aby uświadamiać dzieciom, że też będą kiedyś stare i siwe i aby świadomie myślały o tym, jakiej chcą dla siebie starości.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne refleksje z przejażdżek rowerem.

    • Jeżdżąc na rowerze, można nie tylko podziwiać krajobraz, jest też czas na różne przemyślenia.A takie spotkanie,jak to,o którym napisałam,też budzi pewne refleksje.Ja bardzo często jeździlam z dziećmi do dziadków,żeby one potem nie traciły tego kontaktu,żeby czuły więzi rodzinne i żeby kontynuowały te zwyczaje.Może kiedyś zaprocentują.

  3. danutka2009 pisze:

    Witam 🙂 przeczytałam z przyjemnością, uśmiechnęłam się nawet, choć dzień dzisiaj dla mnie jakiś trudny, albo ja trudna dla dnia 😀 Byłam na kijkach, samotnie bo tylko tak lubię, nikt nie musi słuchać mojego narzekania na ból nóg 😀

    Jeśli chodzi o samotność…nieraz jest na własne życzenie…

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie 🙂

    • Pozdrawiam Cię Danusiu i życzę codziennie dużo uśmiechu!Masz rację,czasem samotność jest na własne życzenie.Życzę miłych spacerów.Odwiedzę Cię na pewno i dodam do ulubionych:)

  4. ~ula pisze:

    Ja znam ten dowcip w wersji „Zamknij mordę stara kurwo a Ty lowelku jedź!” 😉

  5. Z przyjemnością i uśmiechniętą buzią się Ciebie czyta.
    Wyznaję podobne zasady jak Ty.
    Zapraszam do siebie.
    Pozdrawiam 😉

  6. ~Paula pisze:

    Podróż rowerem to nie tylko przyjemność z ruchu na świeżym powietrzu, ale też czas, kiedy można spokojnie porozmawiać ze sobą, przemyśleć niektóre sprawy i dojść do rozsądnych wniosków. Codzienie rano dojeżdżam do pracy i nie zamieniłabym tego na nic innego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *