Smak dzieciństwa

Kiedy przyjeżdżają do mnie dzieci, zabieram sie za gotowanie i pieczenie rzeczy, które robiłam dawniej.Ostatnio właśnie upiekłam bułeczki.Te bułeczki zostają zjedzone, zanim jeszcze wyciągnę ostatnią blaszkę z piekarnika! Dorosłe już dzieci zachwycają się nimi mówiąc, że to smak ich dzieciństwa. Oczywiście, wtedy przywołują też różne sytuacje i zdarzenia z tamtych lat. Wraca ich urok i atmosfera. Przez chwilę zapomniamy o tym, ile mamy lat. Dopiero spoglądając na bułeczkę w malutkiej rączce i na słodki uśmiech na buzi przypomina mi, że to wnuczka jest.I wnuczce też bułeczki moje smakują. Może i ona będzie opowiadać o tym smaku swoim dzieciom? Bo wątpię w to, żeby sama piekła! Czasy się zmieniają. Ale nigdy nie wiadomo- wszakże to z babcią ciasto wyrabiała, z babcią obserwowała, jak ono rosło. Co go przycisnęła w misce- to ono znów podrosło! A potem razem układały kulki na blaszkę. Kulki były malutkie, ale już niedługo napęczniały i dopiero wtedy babcia je wkładała do pieca. A w piecu- to dopiero widok! Jak te bułeczki rosną! Jak się potem rumienią! Jakie gorące wędrują potem na talerz i nie można się już doczekać, kiedy je będzie można spróbować. No i zapach tych bułeczek zoznosi się po całym domu, a nawet do sąsiadów.Wspominamy, jak mieszkaliśmy w Domu Nauczyciela, to pod drzwiami tworzyła się kolejka dzieci od sąsiadów po te bułeczki.
Nadstawiali koszulki- bo do rączek nie można- jeszcze gorące! I z uśmiechem od ucha do ucha umykali na podwórko do zabawy.
Bułeczki robię tak:
Szklankę mleka nieco podgrzać, dodać 5 dag drożdży i łyżkę mąki, łyżkę cukru,cukier waniliowy, szczyptę soli. Gdy ciasto podrośnie, dodaję 4 żółtka, jedno całe jajko, roztopioną margarynę (połówkę),oraz mąkę. Mąki tyle, ile wejdzie, żeby ciasto było lekkie, lśniace, ciągnące, dyszące.Wyrabiam, odstawiam w ciepłe miejsce.Następnie formuję kulki, dając do środka marmoladę.Kulki układam na blaszce, każdą smaruję białkiem.Jak podrosną- wkładam do gorącego piekarnika i piekę na złoty kolor.
Smacznego!

Kiedy przyjeżdżają do mnie dzieci, zabieram się za gotowanie i pieczenie rzeczy, które robiłam dawniej.

Ostatnio właśnie upiekłam bułeczki.

Te bułeczki zostają zjedzone, zanim jeszcze wyciągnę ostatnią blaszkę z piekarnika!

Dorosłe już dzieci zachwycają się nimi mówiąc, że to smak ich dzieciństwa.

Oczywiście, wtedy przywołują też różne sytuacje i zdarzenia z tamtych lat. Wraca ich urok i atmosfera.

Przez chwilę zapominamy o tym, ile mamy lat.  Dopiero spoglądając na bułeczkę w malutkiej rączce i na słodki uśmiech na buzi przypomina mi, że to wnuczka jest.

I wnuczce też bułeczki moje smakują. Może i ona będzie opowiadać o tym smaku swoim dzieciom?

Bo wątpię w to, żeby sama piekła! Czasy się zmieniają.

Ale nigdy nie wiadomo- wszakże to z babcią ciasto wyrabiała, z babcią obserwowała, jak ono rosło. Co je przycisnęła w misce- to ono znów podrosło!

A potem razem układały kulki na blaszkę. Kulki były malutkie, ale już niedługo napęczniały i dopiero wtedy babcia je wkładała do pieca. A w piecu- to dopiero widok! Jak te bułeczki rosną! Jak się potem rumienią! Jakie gorące wędrują potem na talerz i nie można się już doczekać, kiedy je będzie można spróbować. No i zapach tych bułeczek zoznosi się po całym domu, a nawet do sąsiadów.

Wspominamy, jak mieszkaliśmy w Domu Nauczyciela, to pod drzwiami tworzyła się kolejka dzieci od sąsiadów po te bułeczki. Nadstawiali koszulki- bo do rączek nie można- jeszcze gorące! I z uśmiechem od ucha do ucha umykali na podwórko do zabawy.

Bułeczki robię tak:
Szklankę mleka nieco podgrzać, dodać 5 dag drożdży i łyżkę mąki, łyżkę cukru,cukier waniliowy, szczyptę soli. Gdy ciasto podrośnie, dodaję 4 żółtka, jedno całe jajko, roztopioną margarynę (połówkę),oraz mąkę.

Mąki tyle, ile wejdzie, żeby ciasto było lekkie, lśniące, ciągnące, dyszące.

Wyrabiam, odstawiam w ciepłe miejsce.

Następnie formuję kulki, dając do środka marmoladę.

Kulki układam na blaszce, każdą smaruję białkiem.

Jak podrosną- wkładam do gorącego piekarnika i piekę na złoty kolor.

Smacznego!

(zdjęcie dodałam z Internetu- to akurat najbardziej przybliżało mi moje.)

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Smak dzieciństwa

  1. ~tatul pisze:

    Aż tu do mnie zapach doleciał. Ja wychowywałem się w rodzinie piekarzy i takie było moje pierwsze wykształcenie. Pracowałem też przez trzy tygodnie w Chicago jako piekarz. W domu ja formuję kulki i zaplatam chałki i inne tego typu bułeczki.
    Mistrzowski wypiek skoro tak jest pochłaniany.
    Pozdrawiam

  2. A czemu ma sama nie próbować kiedyś odtworzyć przysmaków babci? Czasy może i zwariowane, ale znów jest moda na domowe :). Ja się staram nauczyć wykonania wszelkich rodzinnych dań, żeby zachować te smaki dzieciństwa i przekazać je moim dzieciom. Mam takie wspomnienia związane z daniami nieżyjącej już babci, która robiła bardzo tradycyjne, wiejskie jadło – znakomity rosół z kury z domowym makaronem (gotowany przez pół dnia, smak nie do podrobienia), kołduny z mięsem, flaki, zupę ogonówkę (!), pasztet, świetne przystawki z grzybów. Mimo, że niektóre z tych dań wykonuje do dziś mój tata i ja, to jednak to nie są już te same smaki. Pyszne, ale bez babcinej ręki – inne. Taki smak dzieciństwa może naprawdę rozbudzić coś pięknego w sercu :).
    Szkoda, że tak dużo dzieci w dzisiejszych czasach będzie pamiętało z dzieciństwa tylko hamburgery i frytki. Mnie zawsze strasznie bawiło i cieszyło zarazem, że kolegów moich i siostry, którzy nas odwiedzali można było zachwycić kawałkiem domowego chleba z domowym smalcem i ogórkiem z własnych weków. Ale jak się to pokocha i się za tym zatęskni to i czas i chęci się znajdą, aby odtworzyć smaki dzieciństwa.

  3. Anonim pisze:

    Ja też robię takie bułeczki i czasem nadziewam serem . Dla odmiany oczywiscie. Fajnie że jest jeszcze ktoś kto chce pokazać że warto zrobić je w domu razem . Dlatego są takie pyszne i pachnące .Zapamięta że robiła je z kochaną babcią. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *