Babski Comber

Wstałam dziś rano nieco wcześniej, bo obiecałam zrobić te pączki na Babski Comber. Więc już o godz. 9.00 ciasto mi rosło w misce.Potem rozpaczliwie szukałam tego druta do pączków. Bo do pączków drut zawsze jest potrzebny, żeby sprawdzić, czy pączek w środku jest upieczony.Jak nakłujesz pączka, wyjmiesz drut-to on musi być czyściutki.Jak jest na nim nawet odrobina ciasta- no to pączek jest nie upieczony! Wreszcie wzięłam telefon i dzwonię:Rysiu, ty nie wiesz, gdzie jest ten drut do pączków?I w ten sposób drut się znalazł w szufladzie pod piekarnikiem.
Na pączki robi się ciasto drożdżowe. Do drożdżowego ciasta wszystkie składniki muszą być ciepłe.Tak, tak! Bo np. do kruchego- muszą być schłodzone, a do drożdżowego- ciepłe.
Podgrzałam mleko (1szlankę) z łyżką cukru i 5 dag drożdży i kilka łyżek mąki, rozmieszałam. Jak wyrosło, dodałam 5 żółtek,połowę roztopionej ciepłej margaryny,trochę mąki, cukier waniliowy, szczyptę soli,łyżkę spityrusu i mieszałam w misce.Ważna uwaga- drożdżówki i pączki wyrabiam ręką).Potem miskę przykryłam i znów czekałam, aż ciasto urośnie.Czekając-przygotowałam marmoladę, stolnicę, olej w garnku ustawiłam na piecu.A tu- garnek- pyk! Czyli ciasto gotowe.Więc wzięłam do garnka nieco wody- żeby mi się ciasto nie kleiło do rąk i formuję paczki, nadziewając je marmoladą. Oczywiśie, że nie jestem kucharką i nie zwracałam uwagi na to, że te kulki mają być równiutkie. Patrzę na stolnicę- a tu pączki różnej wielkości! Cóż, znów odczekałam, aż podrosną i po kolei -do garnka na tłuszcz, a potem na serwetę, żeby je odsączyć i na talerz -. popudrować i gotowe.
Ale nie wiem, czy jeszcze pamięta ktoś, co to jest Babski Comber? Tak się nazywała dobra zabawa pod koniec karnawału, czyli na ostatki.Wtedy kobiety mogły pozwolić sobie na więcej niż zwykle, a mężczyźni nie mieli nic do powiedzenia.Bo był Babski Comber!
No a teraz to zawsze tak jest.
Więc Czytelnikom życzę dużo miłych spotkań w dobrym towarzystwie no i różnych uciech i szaleństw przy muzyce, jak to na karnawał przystało.
Moje pączki były smaczne , kosztujemy je raz po raz- raz większy, raz mniejszy.Wyszło mi około 30 sztuk-a może sie mylę?

Wstałam dziś rano nieco wcześniej, bo obiecałam zrobić te pączki na Babski Comber.

Więc już o godz. 9.00 ciasto mi rosło w misce. Potem rozpaczliwie szukałam tego druta do pączków.

Bo do pączków drut zawsze jest potrzebny, żeby sprawdzić, czy pączek w środku jest upieczony. Jak nakłujesz pączka, wyjmiesz drut-to on musi być czyściutki. Jak jest na nim nawet odrobina ciasta- no to pączek jest nie upieczony!

Wreszcie wzięłam telefon i dzwonię: Kochanie, ty nie wiesz, gdzie jest ten drut do pączków? I w ten sposób drut się znalazł w szufladzie pod piekarnikiem.

Na pączki robi się ciasto drożdżowe. Do drożdżowego ciasta wszystkie składniki muszą być ciepłe.

Tak, tak! Bo np. do kruchego- muszą być schłodzone, a do drożdżowego- ciepłe.

Podgrzałam mleko (1szlankę) z łyżką cukru i 5 dag drożdży i kilka łyżek mąki, rozmieszałam. Jak wyrosło, dodałam 5 żółtek,połowę roztopionej ciepłej margaryny,trochę mąki, cukier waniliowy, szczyptę soli,łyżkę spityrusu i mieszałam w misce.

Ważna uwaga- drożdżówki i pączki wyrabiam ręką).Potem miskę przykryłam i znów czekałam, aż ciasto urośnie.Czekając-przygotowałam marmoladę, stolnicę, olej w garnku ustawiłam na piecu. A tu- garnek- pyk! Czyli ciasto gotowe.Więc wzięłam do garnka nieco wody- żeby mi się ciasto nie kleiło do rąk i formuję pączki, nadziewając je marmoladą.

Oczywiśie, że nie jestem kucharką i nie zwracałam uwagi na to, że te kulki mają być równiutkie. Patrzę na stolnicę- a tu pączki różnej wielkości! Cóż, znów odczekałam, aż podrosną i po kolei -do garnka na tłuszcz, a potem na serwetę, żeby je odsączyć i na talerz -. popudrować i gotowe.

Ale nie wiem, czy jeszcze pamięta ktoś, co to jest Babski Comber? Tak się nazywała dobra zabawa pod koniec karnawału, czyli na ostatki. Wtedy kobiety mogły pozwolić sobie na więcej niż zwykle, a mężczyźni nie mieli nic do powiedzenia.Bo był Babski Comber!

No a teraz to zawsze tak jest…

Więc Czytelnikom życzę dużo miłych spotkań w dobrym towarzystwie no i różnych uciech i szaleństw przy muzyce, jak to na karnawał przystało. Moje pączki były smaczne , kosztujemy je raz po raz- raz większy, raz mniejszy.Wyszło mi około 30 sztuk-a może sie mylę?

paczek

Smacznego!

Aha! Nie można zapomnieć o dobrym martini do tychże pączków, koleżanki- bo to babska imprezka jest.

A, jeszcze piosenka, którą bardzo lubiłam i często spiewałam na rodzinnych spotkaniach. Dzisiaj w oryginalnym wykonaniu. „Panna Andzia” i Kapela Średzioki

http://www.youtube.com/watch?v=PEg0KPValWk.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Babski Comber

  1. ~Blogerka pisze:

    Cześć, chcialibyśmy Ciebie i Twojego bloga zaprosić do blogowej społeczności facebookowej : https://www.facebook.com/Blogerzy
    Będzie nam miło, jeśli zawitasz 🙂 Pozdrawiam

  2. Anonim pisze:

    Trochę to znaczy ile, bo mi wyszło 40 z jednego kilograma. Oczywiście że ciasto drożdżowe wyrabiam ręką.

    • Ale to nie jest „Przepis na pączki”, poza tym- ja ich nie liczyłam, tak oszacowałam „na oko”, że tyle wyszło. I podkreślam- że były różnej wielkości:)
      Poza tym- mąki do rozczynu też dodaję „tyle, ile trzeba”, więc trudno mi powiedzieć, czy dodałam pół kg, czy więcej. Podkreślam, że to nie jest kucharski przepis na pączki. Pozdrawiam.

  3. Smakowicie. Mój tata robi świetne pączki, w ogóle robi znakomite ciasta drożdżowe, bo one lubią być wypracowane silną ręką ;). Mi to raz wyjdzie, raz nie wyjdzie. Zazdroszczę, przydałby mi się Babski Comber.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *