O tym, jak Babcia z grzechotnikiem tańczy…i o innych sprawach

Olusia jak zwykle rano leniwie schodzi z łóżeczka i siada na nocniczek.Potem przychodzi do salonu i siada przed telewizorem:
-Babciu, włącz mi bajeczki.
Babcia załącza bajki i w trakcie oglądania robi toaletę,to jest czesanie Oli warkoczyków,mycie buzi, ząbków,kremowanie, komentowanie bajki.Potem śniadanko.
-Ola, co zjesz na śniadanko? Płatki, czy tościka z miodkiem? Masz wybór.
-Tościka.
Razem jedzą śniadanie.I to śniadanie razem jedzone bardzo smakuje  Oli  i Babci. Małpka z programu telewizyjnego zachęca dzieci do malowania w plenerze. Zaciekawione, postanawiają tak właśnie zrobić.
-Pomalujemy drzewa w parku? Pyta Babcia Oleńkę.
-Tak, Babciu.Więc zaraz po śniadaniu ubierają się na spacer.Szykują razem rzeczy,które będą im niezbędne i wychodzą.Niosą ze sobą kredki świecowe.
Spakowały je do pudełeczka i teraz te kredeczki wygrywają im rytm  marszu, oraz piosenek,które nucą sobie podczas spaceru.
Dwie książki w twardej okładce posłużą im jako podkładki do rysowania.Niosą też ze sobą soczek, smoczek,chusteczki do nosa,klucze do domu, telefon,maskotkę- najulubieńszą na świecie Hello Kitty.
Przemarsz był uroczy- maj, słońce, ptaki, kwiaty, zapach bzu, czeremchy, jaśminu…Siadają na wybranej ławeczce, rozglądają się, wybierają obiekt, który będą rysować.(Ławeczkę trzeba odwrócić-Ola ma karuzelę).Malują- jak artystki- każda na swojej kartce.Potem się wymieniają kartkami i dorysowują do tych obrazków swoje rzeczy,czyli coś od siebie.
Wymieniają się wrażeniami na temat widoku, kolorów, kształtów, doboru kredek w trakcie rysowania.
Już się  nieco znudziło i Oleńce i Babci, więc składają rzeczy i wracają.Teraz robią wystawę swoich prac , przyklejając te obrazki na szafce.
W domu już czeka nowa zabawa.
Tylko zjadły przekąski w postaci winogronka , jabłuszka i ciasteczek i już zabierają się do pracy!
Wysypały drewniane klocki na dywan.Ułożyły równiutką drogę.Teraz trzeba chodzić tak, żeby drogi nie zniszczyć.No, nie jest to takie łatwe.Jeśli któraś niechcący zniszczy,musi ją naprawić.
Spacerują po tej drodze nucąc piosenki, bo one zawsze towarzyszą i Oli, i Babci. Ale już trzeba iść do sklepu po makaron.
Sklep jest w drugim pokoju. U „Świnki” kupiły makaron- grube rury za 30 koron.
Podziękowały ładnie i wróciły do kuchni. Babcia wyciągnęła sznurowadła ze swoich tenisówek, bo Babcia ze wszystkiego robi zabawki, nawet ze sznurowadeł! Teraz nawlekają ten makaron na sznurówki.Oli wyszły piękne korale dla mamy, która wkrótce wróci z pracy. Babci wyszedł wąż grzechotnik.
Znowu wracają na drogę z klocków.
W koralach- spacer był bardziej dostojny.Ola już nie niszczy drogi.Udaje się jej przejść równiutko iędzy klockami. Ale babcia z tym grzechotnikiem miała trochę kłopotu! Wąż robił takie zawijasy i psuł się krawężnik drogi, którą babcia wciąż musiała naprawiać. A jakie dźwięki wydawała przy tym i babcia, i grzechotnik!
Obie uśmiały się po pachy.
Potem należało wszystko uporządkować i odnieść na miejsce, bo „Świnka” poprosiła o obiadek.
Babcia odgrzewa pyszną zupę jarzynową, którą wcześniej ugotowała.Ola i „Świnka”zjadły zupę z apetytem.
Po takim smacznym obiadku Olusia lubi się jeszcze napić soczku, a potem prosi Babcię o bajkę.
Jak tylko Babcia zaczęła czytać bajeczkę,zaraz się Oleńce oczka zamykają.
Miłych snów, Oleńko. Po południu zacznie się nowa przygoda.
(Zabawy z dwuletnią Oleńką).

Olusia jak zwykle rano leniwie schodzi z łóżeczka i siada na nocniczek.

Potem przychodzi do salonu i siada przed telewizorem: -Babciu, włącz mi bajeczki.

Babcia załącza bajki i w trakcie oglądania robi toaletę, to jest czesanie Oli warkoczyków, mycie buzi, ząbków,kremowanie, komentowanie bajki.

Potem śniadanko.

-Ola, co zjesz na śniadanko? Płatki, czy tościka z miodkiem?  Masz wybór.

-Tościka-  odpowiada Oleńka.

Razem jedzą śniadanie. I to śniadanie razem jedzone bardzo smakuje  Oli  i Babci.

Małpka z programu telewizyjnego zachęca dzieci do malowania w plenerze.

Zaciekawione, postanawiają tak właśnie zrobić.

-Pomalujemy drzewa w parku? Pyta Babcia Oleńkę.  -Tak, Babciu. Więc zaraz po śniadaniu ubierają się na

spacer. Szykują razem rzeczy, które będą im niezbędne i wychodzą. Niosą ze sobą kredki świecowe. Spakowały je do pudełeczka i teraz te kredeczki wygrywają im rytm  marszu, oraz piosenek,które nucą sobie podczas spaceru.

Dwie książki w twardej okładce posłużą im jako podkładki do rysowania.

Niosą też ze sobą soczek, smoczek, chusteczki do nosa, klucze do domu, telefon,maskotkę-  najulubieńszą na świecie Hello Kitty.

Przemarsz był uroczy- maj, słońce, ptaki, kwiaty, zapach bzu, czeremchy, jaśminu…

Siadają na wybranej ławeczce, rozglądają się, wybierają obiekt, który będą rysować.

(Ławeczkę trzeba odwrócić-Ola ma karuzelę). Malują- jak artystki- każda na swojej kartce. Potem się wymieniają kartkami i dorysowują do tych obrazków swoje rzeczy,czyli coś od siebie.

Wymieniają się wrażeniami na temat widoku, kolorów, kształtów, doboru kredek w trakcie rysowania.

Już się  nieco znudziło i Oleńce i Babci, więc składają rzeczy i wracają.Teraz robią wystawę swoich prac , przyklejając te obrazki na szafce.

W domu już czeka nowa zabawa. Tylko zjadły przekąski w postaci winogronka , jabłuszka i ciasteczek i już zabierają się do pracy!

Wysypały drewniane klocki na dywan.Ułożyły równiutką drogę.

Teraz trzeba chodzić tak, żeby drogi nie zniszczyć. No, nie jest to takie łatwe. Jeśli któraś niechcący zniszczy,musi ją naprawić.

Spacerują po tej drodze nucąc piosenki, bo one zawsze towarzyszą i Oli, i Babci.

Ale już trzeba iść do sklepu po makaron.

Sklep jest w drugim pokoju.  U „Świnki” kupiły makaron- grube rury za 30 koron.

Podziękowały ładnie i wróciły do kuchni. Babcia wyciągnęła sznurowadła ze swoich tenisówek, bo Babcia ze wszystkiego robi zabawki, nawet ze sznurowadeł!

Teraz nawlekają ten makaron na sznurówki. Oli wyszły piękne korale dla mamy, która wkrótce wróci z pracy.

Babci wyszedł wąż grzechotnik .

Znowu wracają na drogę z klocków. W koralach- spacer był bardziej dostojny. Ola już nie niszczy drogi. Udaje się jej przejść równiutko pomiędzy klockami.

Ale babcia z tym grzechotnikiem miała trochę kłopotu!

Wąż robił takie zawijasy i psuł się krawężnik drogi, którą babcia wciąż musiała naprawiać. A jakie dźwięki wydawała przy tym i babcia, i grzechotnik!

Obie uśmiały się po pachy. Potem należało wszystko uporządkować i odnieść na miejsce, bo „Świnka” poprosiła o obiadek. Babcia odgrzewa pyszną zupę jarzynową, którą wcześniej ugotowała.

Ola i „Świnka”zjadły zupę z apetytem.

Po takim smacznym obiadku Olusia lubi się jeszcze napić soczku, a potem prosi Babcię o bajkę.

Jak tylko Babcia zaczęła czytać bajeczkę, zaraz się Oleńce oczka zamykają. Miłych snów, Oleńko. Po południu zacznie się nowa przygoda.

(Zabawy z dwuletnią Oleńką).

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowiadania i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na O tym, jak Babcia z grzechotnikiem tańczy…i o innych sprawach

  1. ~korek115 pisze:

    Zbliża się Dzień Babci , więc myślę, że takie opowiadanie można przeczytać wnuczce albo wnuczkowi do poduszki. Ale obrazki są konieczne!!! To rysujcie razem jak umiecie:)

  2. ~Klarka Mrozek pisze:

    czytając bawiłam się razem z Wami, więcej takich opowieści!

  3. ~Mychaaa pisze:

    To prawda – babcia ze wszystkiego umie zrobić świtne zabawki 🙂 !!!

  4. ~Mychaaa pisze:

    Czasami najbardziej proste zabawy „z niczego” najbardziej cieszą dzieci.

  5. ~korek115 pisze:

    Liczą się chęci i pomysł:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *