Katar i wrony.

Kraczą wrony: kra, kra, kra!
Nasza Ola katar ma!
Nie włożyła dziś szalika,
i od rana kicha, pśtyka.
Wciąż marudzi,
głowa boli,
w swym łóżeczku się gramoli.
Była wczoraj u lekarza,
który słusznie zauważył,
że ten katar się rozmnaża!
Pozaraża wszystkich wkoło.
O! niedobrze! Niewesoło!
Teraz syrop grzecznie łyka,
maści wącha.
Pije dużo,
je – niewiele.
Chce być zdrowa na niedzielę,
bo od wtorku
w domu siedzi!
I narzeka:
– że nie chodzi do przedszkola,
– nie spotyka koleżanek,
– nie rysuje, malowanek,
– nie śmieje się, nie żartuje,
– nie wychodzi na zakupy,
i nie stać jej na wygłupy!
Gorączkuje – bo choruje!
Wreszcie, jakoś koło piątku-
wszystko było już w porządku.
Wstała nasza Ola zdrowa,
i wesoła i morowa.
Tak to wrony wykrakały
ten nieszczęsny katar cały!

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja, Wiersze dla dzieci, Wiersze dla Was i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *