Nie jeden raz.

 

Palenie rzucałam już nie jeden raz.Najpierw wszystkich informowałam o tym, że nie będę palić.Potem, żeby dotrzymać słowa, przez jakiś czas się z tym męczyłam.Nie paląc, źle spałam w nocy, piłam ogromne ilości wody, chwilami kręciło mi się w głowie i miałam mroczki przed oczami.Wszystko to dzielnie znosiłam.Domownicy nie zawsze mi pomagali w tym trudnym przedsięwzięciu, niestety.Gdy się czegoś uporczywie domagałam w formie: „pospiesz się”, „uważaj” i wyczuli moją nerwowość, zaraz sie zaczynało:”Co? już cię ponosi?Odzywa się brak papierosków?” Chyba rozumiecie, że wcale mi to nie pomagało.Teraz nauczyłam się juz czekać na tę chwilę, być jej świadoma.Gdy mnie  spotka, potrafię ją zignorować.Wieczorem wychodzę sobie pobiegać, ale Miśkowi nie bardzo się to podoba.-Szukasz podrywu , czy co?-mówi.Czekaj,aż ci kto przypieprzy w łeb! Nie wiesz, jakie są czasy?No i może trochę w tym racji, pomyślałam.Co tu dużo mówić.Na wsi nikt nie biega i nie spaceruje.Tylko zmrok zapadnie,wszyscy zamykają się w swoich domach.Nikt też się na spacer nie da namówić.Po co? Że tak bez potrzeby mam sobie chodzić?Jeszcze kto pomyśli, że zgłupiałam.Ale wracając do tematu.To nie był najlepszy pomysł, żeby najpierw się zdeklarować o niepaleniu.Potem był papieros.Paliłam delikatnie, delektując się każdym dymkiem.Potem żałowałam, że zapaliłam,zastanawiając się, po co ja to zrobiłam?Potem wstyd mi było przed znajomymi, więc cóż?Ukrywałam ten fakt przed nimi tak długo, jak się tylko dało.Czasem wsiadałam do samochodu i jechałam kilka kilometrów, żeby gdzieś zapalić.Na dodatek wydawało mi się, że mnie wszyscy widzą.Czułam się ,jak przestępca.A potem znów miętowa guma,perfumy likwidowały ten okropny zapach.Przynajmniej tak mi się wydawało.Aż wreszcie ktoś z rodziny zwrócił mi uwagę, najczęściej syn.-Mamo, zapal sobie.I tak już wszyscy wiedzą, że palisz…
Tym razem nikomu się nie chwaliłam.Mam nadzieję, że wreszcie mi się uda.

O Janina Halagarda

Nauczycielka i blogerka Autorka książek dla dzieci: "Koszyczek Mańki", Zimowe całusy", "Malowane fraszki". W pracy twórczej pomaga jej pies "Dżeki".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje, Wspomnienia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *